P1 jabłko e-liquid

Witam, ostatnio testowałem orzechowy e-liquid polskiego pochodzenia wypuszczony ze stajni P1. Oczarował mnie on na tyle mocno, że postanowiłem jak najszybciej zapoznać się również z innymi smakami produkowanymi przez tą firmę. Dlatego też dzisiaj na warsztat zostanie rzucone jabłuszko. Wybór swój warunkuje niedawną kampanią społeczną „jedz polskie jabłka”.

Tradycyjnie zacznę od opisu opakowania. Ponownie całość spakowana jest w prosty kartonik. W przeciwieństwie jednak do e-liquidu orzechowego w przypadku tego smaku czerwona kolorystyka pudelka jest jak najbardziej usprawiedliwiona jako, że widnieje na nim również zdjęcie pięknego czerwonego jabłuszka. Na pudełku znajdziemy również czerwone logo P1 eco, adres, skład, nazwę smaku i moc e-liquidu. W środku ulotka i mała prosta buteleczka z etykietą w czerwonym kolorze, analogiczną do wyglądu kartonika. Po zdjęciu nakrętki czujemy słodkawy zapach jabłka. Przy tankowaniu e-papierosa zauważyłem ze e-liquid nie jest zbyt gęsty, co może przejawiać się szybszym zużywaniem ale też łatwiejszym czyszczeniem sprzętu.

Pora na część właściwą testu. Czy również i ten smak przypadł mi do gustu? Po chwili wapowania stwierdzam, że chmurka jest gęsta i jak najbardziej zadowalająca. Smak jest delikatny, orzeźwiający. Wcale nie jest za słodki więc myślę, że śmiało można go wapować dłużej a nawet codziennie gdy znudzą się nam klasyczne tytoniowe e-liquidy. Można w nim wyczuć delikatną chemię jednak nie jest ona na tyle natrętna żeby przeszkadzać. Daje raczej wrażenie jabłka przetworzonego na sok albo jabłecznik. Dodatkowo smak daje ogromne pole do popisu jeśli chodzi o mieszanki. Bez większego namysłu pomieszałbym go np. z brzoskwinią, wiśnią albo miętą (wyjdą nam wszelkie smaki tymbarku). Zatem wrażenia z związane z wapowaniem jak najbardziej pozytywne i myślę, że ten e-liquid na stałe wejdzie w repertuar mojego e-palenia. Z moich przemyśleń wspomnę jeszcze o pomyśle na nową kampanię społeczną: „wapuj polskie jabłka”. Tym razem może nie na przekór Rosjanom ale raczej na przekór chociażby Chińczykom, a już na pewno producentom, którzy wolą importować e-liquidy z zagranicy.

E-liquid wapowany był na baterii eGo-W i clearomizerze RoHS MAXI.