Bierne e-palenie?

Każdy z nas na pewno spotkał się z terminem biernego palenia. Kim jest bierny palacz? Jest to osoba nie paląca wyrobów tytoniowych, jednak przebywająca w przestrzeni w której są one palone i przez to narażona na wdychanie dymu tytoniowego. W języku angielskim określa się taką osobę jako second hand smoker czyli w najprostszym tłumaczeniu palacz z drugiej ręki.

O szkodliwości biernego palenia wiadomo już od dawna. Wypalany papieros wydziela dym z tzw. strumienia bocznego w ilości dwa razy większej niż ze strumienia głównego. Ponieważ nie ma on kontaktu z używanym w papierosach filtrem zawiera więcej szkodliwych substancji niż dym wprowadzany do płuc osoby palącej. Boczny strumień może zwierać do 35 razy więcej dwutlenku węgla i do 4 razy więcej nikotyny niż ten pochodzący za strumienia głównego. Dodatkowo zawiera wszystkie z około 4 tys. substancji chemicznych rozpoznanych w składzie dymu tytoniowego, z czego stężenie niektórych substancji rakotwórczych np. nitrozamin i benzopirenu jest nawet kilkukrotnie wyższe! Z tego powodu Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem już wiele lat temu zakwalifikowała bierne palenie jako tzw. ludzki czynnik rakotwórczy. Inne minusy wynikające z biernego palenia to zapach (a właściwie smród) utrzymujący się na ubraniach, który dużo bardziej wyczuwalny jest przez osoby nie palące niż te które regularnie zaciągają się dymem tytoniowym. Krótko podsumowując unikajmy dymu z papierosa a jeśli palimy nie narażajmy innych na jego oddziaływanie.

No dobrze, ale jak to jest w przypadku mgły powstałej z e-papierosa? Jak to bywa z e-paleniem ciężko znaleźć na ten temat rzetelne informacje. Z jednej strony spotykamy się opiniami o całkowitej nieszkodliwości mgiełki a z drugiej jesteśmy atakowani wyssanymi z palca informacjami o jej większej szkodliwości niż dymu tytoniowego. Faktem jest, że dużo zdrowotnych aspektów e-palenia nie zostało jeszcze właściwie zbadanych. Pewne jest natomiast, że skład mgły powstałej z wapowania jest nieporównywalnie uboższy w substancje toksyczne i rakotwórcze niż dym tytoniowy. Nie wytwarza on również niczego co moglibyśmy nazwać odpowiednikiem papierosowego dymu bocznego. Jedyne pozostałości z wapowania to te które wydostają się z naszych płuc. Wydychana substancja zawiera znikome ilości nikotyny. Dodatkowo nikotyna w postaci mgły ulega bardzo szybkiemu utlenieniu. Z drugiej strony wg. badań mgła wydychana przez waperów może zawierać pewne ilości szkodliwych metali ciężkich. Należy tutaj wspomnieć, że sama obecność metali w mgle jest bardzo silnie związana z jakością używanych grzałek, e-liquidów i materiałów z których zostały wykonane. Dla własnego bezpieczeństwa używajmy więc produktów wysokiej jakości posiadających atesty.

Moim zdaniem nawet, jeśli bierne wapowanie jest całkowicie nieszkodliwe nie powinniśmy robić tego wszędzie gdzie tylko mamy na to ochotę. Jest to kwestia szacunku dla drugiej osoby. Upewnijmy się zawsze czy ludziom w naszym otoczeniu to nie przeszkadza i nie jest to źle widziane. Oczywiście jeśli chcemy być postrzegani jako osoby kulturalne a na tym chyba każdemu powinno zależeć…

 

źródła: http://www.medicalnewstoday.com/