Chmurzenie podczas jazdy, luźne omówienie.

Stojąc w korku, na czerwonym świetle czy podczas długich i w opór męczących tras, czasem zachce się nam zachmurzyć za fajerą.

Wiąże się to oczywiście z pewnym ryzykiem (nie tylko ze strony samego chmurzenia ale też prawnym, można wyłapać bilecik za stwarzanie zagrożenia w ruchu lądowym – sprawdzone, zapłacone, opłakane i zapite), które również postaram się pokazać w swoich – chujowym stylu.

Na początek, ograniczenie widoczności – czyli coś co zaobserwował pewnie każdy z chmurzących. Gdy wyrzygasz chmurę centralnie przed siebie, to co widzisz jest zamglone (o ile nie całkiem zakryte przez wydzieliny gazowe otworu gębowego). Dodaj do tego szybę przed sobą w poruszającym się aucie i niebezpieczeństwa (nie te w postaci snajpera) które na Ciebie czekają stają się jasne, a przecież nie mamy ochoty wbić się w kogoś autem i pozabijać innych ludzi, albo zawinąć się na słupie, drzewie czy prostytutce.

Jest kilka rzeczy, które możesz zrobić, aby puszczanie chmury w aucie było chociaż trochę mniej niebezpieczne. Na przykład możesz celować chmurą w miejsca, gdzie rdza zeżarła już Twój samochód…. Tak całkiem serio, po prostu nie wal chmurzem centralnie w przednią szybę (chuja daje przy zestawach subohmowych – sprawdzone). Dalej, jeśli już masz sub-ohmy, zredukuj ilość gliceryny w liquidzie, wielkie chmury są spoko, ale kiedy relaksujesz się na kwadracie czy łonie natury, nie w aucie. Najlepiej, do auta ogarnąć zestaw plus-ohmowy i sos o dużej zawartości glikolu.

No a przede wszystkim, otwórz cholerne okno, najlepiej to obok siebie i tam sraj chmurą. Jeśli pogodę w podróży masz nieciekawą – delikatnie uchyl okno pasażera i tylne okna – zawsze to lepiej, niż nic.

Bez zbędnego pieprzenia, wiadomo że podczas jazdy Twoja uwaga musi być skupiona w 100% na drodze, dlatego jeśli już wiesz że masz zamiar chmurzyć podczas podróży to się na to przygotuj. Przybliżę jak:

  • Uważaj na poziom zażywanej dawki nikotyny, większość z nas pewnie czasem przegięła i miała uczucie skołowania cymbału po przegrzaniu się chmurzeniem, najbardziej chujowym miejscem, w którym może nas to spotkać jest pędzące auto. Na podróż przygotuj sobie liquid z niższą zawartością nikotyny, a jeśli mimo to, poczujesz że Twój tamburyn przełącza się w tryb LO-INFO-TRANSFER, odłóż urządzenie na bok, póki nie załatwiłeś się na cacy.
  • Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu mordy, podczas chmurzenia bardzo często wysusza się nam gardło, jeśli nie chcesz jechać i myśleć o tym (przez co drzewo, latarnia czy prostytutka czekają aż się z nimi blisko zetkniesz przez chwilę nieuwagi) – pamiętaj o butelce wody/napoju, najlepiej takiej z „dzióbkiem”.
  • Nie używaj drippera podczas jazdy – a jeśli już musisz, zaopatrz się w urządzenie typu SQUONK z atomizerem typu Bottom-Feed  (czyli takie setupy, które umożliwiają wsadzenie butli z sosem i nasączanie drippera od spodu takie jak Kangertech DRIPBOX na przykład)
  • Przetrzymuj swoje urządzenie pod ręką, na przykład w trzymadle na napoje, obok biegów, gdziekolwiek – byle byś nie musiał podczas jazdy nurkować pod siedzenie…
  • Uważaj na dziury w jezdni, szczególnie w Polsce 😀 – jeśli jedziesz po dziurach, lub jakichkolwiek innych nierównościach, wstrzymaj się od chmurzenia. Jest dużo innych, lepszych zajęć niż ukruszenie/odłamanie sobie zęba ustnikiem.

Liquid, który zawiera glicerynę (większość zawiera) powoduje osadzanie się jej na szybach Twojego auta od wewnątrz. Może to powodować, że słońce będzie wydawało się jeszcze bardziej oślepiające lub powodować parowanie szyb, podczas chłodniejszych dni. Jest jednak i na to sposób (nie wyeliminujesz całkiem, nie ciesz michy).

  • Często myj szyby wewnątrz auta – banalnie proste? Nie do końca. Miej na uwadze że niektóre płyny do szyb są lepsze od innych, w naszej przypadłości najlepiej sprawdzą się te na bazie octu winnego (najlepiej do tego używać szorstkiej myjki). Najlepiej, zacząć działać profilaktycznie i zmusić do tego żonę… Żart, po prostu regularnie i często myj szyby, zanim osadzająca się gliceryna stanie się problemem.
  • Pianka do golenia – tak, serio. Pozwala to spowolnić osiadanie gliceryny na szybach. Mydło zawarte w piance tworzy na szybie warstwę ochronną, która zapobiega osadzaniu się pary. Mała ilość wystarczy na długo, więc nie wysraj tyle pianki na szybę, jakbyś chciał ją golić.

Podsumowując, vapowanie podczas jazdy, może nieść za sobą ryzyko latarni…. tak tak, ale biorąc pod uwagę analogi, przynajmniej nie spłoniemy. No i nie będziemy śmierdzieć. Niemniej jednak, jeśli nie musisz, to najlepiej nie chmurz podczas jazdy.