Co łączy alarm antyterrorystyczny i elektronicznego papierosa?

Tym razem trochę żartu, bo nawet w poważnych tematach uda się odnaleźć jakieś okruchy humoru. Sytuacja, która przytrafiła się w Anglii na jednej z tamtejszych autostrad, nie była jednak wówczas nikomu do śmiechu, a co najgorsze, pochłonęła wiele pieniędzy.

Otóż wszystko zaczęło się od naszego jedynego bohatera tego bloga, a mianowicie od elektronicznego papierosa, który ponownie postanowił przysporzyć wszystkim trochę strachu. Akcja miała miejsce w jednym z autobusów jadących z Preston do Londynu. Siedzący w nim bystry pasażer dostrzegł, że z któregoś bagażu unosi się dym. Jego zdziwienie pchnęło go do dość kategorycznego kroku, ponieważ natychmiast zawiadomił policję. Ta zareagowała błyskawicznie, jak to jest w brytyjskim zwyczaju, czyli safety first. Dosłownie chwilę później, jadący autokarem pasażerowie stali się przedmiotem zainteresowania służb antyterrorystycznych oraz policji. Akcja zakrojona była na tak dużą skalę, że został na jakiś czas wstrzymany cały ruch na autostradzie. Wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności. Żaden z pasażerów nie mógł się porozumiewać, nie wolno było wymieniać między sobą nawet myśli. Służby natychmiastowego reagowania rozbiły namiot, w którym dokonuje się analizy chemicznej niezidentyfikowanych środków, zaangażowano śmigłowiec, a nawet psy.

Okazało się, że za unoszący się z torby dym był odpowiedzialny elektroniczny papieros. Czy używał go któryś z pasażerów, czy może był wadliwy? Tego niestety nie udało się ustalić, dlatego nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

Wygląda więc na to, że policjanci działając z rozmachem posłużyli się alarmem, aby raz jeszcze przećwiczyć skrajne przypadki reagowania. To im się znakomicie udało, bo wprowadzili w zdumienie nie tylko biednych pasażerów owego autobusu, ale także wszystkich uczestników ruchu drogowego, których na autostradzie w kierunku Londynu, nie było mało. Sytuacja szybko stała się obiektem lekkiej drwiny ze strony gazet i telewizji, jednak rzecznik policji zapewnił, że ich działania były konieczne i jak najbardziej uzasadnione. Jak to w Anglii bywa, pewne fakty są niedyskutowalne. Po prostu safety first.

Źródło: wp