Czterdziestolatek wapuje (rozdział 2 – Popularesy paliliśmy).

Popularne –marka polskich papierosów, które charakteryzowały się niską jakością, natomiast zawartość nikotyny i substancji smolistych była wielokrotnie wyższa od współcześnie produkowanych papierosów.

Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły 
zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki 
chodnik zapluły, ludzi przepędziły 
siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie ….

…tak śpiewa Kuba Sienkiewicz, a my tak robiliśmy w 1986 r., w ostatniej klasie podstawówki…na przerwach chodziło się do kibla jarać ile wzlezie…najczęściej były to Popularesy  (tak nazywaliśmy Popularne), rzadziej paliło się droższe polskie papierosy jak Klubowe, Radomskie czy Carmeny…po lekcjach spotykaliśmy się na ławkach zaraz za szkołą…były fajki , tanie wino i dziewczyny…kto nie chciał zaimponować pozostałym kumplom, że jest bardziej „dorosły” ??

…ile razy zostałem skarcony przez starych, że już sięgam po papierosa? szczerze nie pamiętam…nawet gdybym się starał i tak nie ukryłbym tego…przecież każdy z nas śmierdział od fajek na kilometr…tak, dosłownie każdy…za komuny paliło się wszędzie i każdej porze, rano zaraz po przebudzeniu i na noc tuż przed pójściem spać, w ciągu dnia w domu, w pracy, w szkole, na ulicy, na przystanku, w samochodzie, w barze, knajpie…wszędzie, wszędzie…palił każdy, bo nawet jak nie palił czynnie to palił biernie będąc cały czas w otoczeniu tych pierwszych…smród palonych papierosów nie przeszkadzał nikomu, przecież do każdego smrodu nawet tego największego można się przyzwyczaić…dzieje się tak dlatego, gdyż przebywając w jego epicentrum non-stop,  nasze receptory węchowe przestają być wrażliwe i smród staje się obojętny…

…jako dorastający nastolatkowie z nabyciem fajek nie mieliśmy większego problemu…pani w kiosku była bardzo miła, a my przecież kupowaliśmy to dla naszych starszych…oczywiście pani w kiosku nie była  głupia, żeby „kupować”  te bajki, ale co ją to w zasadzie obchodziło…ważne przecież, że się dobrze sprzedawało…

…no i w końcu dlaczego akurat Popularne jaraliśmy? …najtańsze, a najważniejsze , że bez filtra…jak się zaciągaliśmy to tytoń łatwo przenikał między zęby, dostawał się pod język, przylepiał do podniebienia…”przyjemność „   palenia z żuciem tytoniu jednocześnie…obrzydliwe??…a co z higieną jamy ustnej??…wtedy nikt o tym nie myślał…

Będąc w ogólniaku rzuciłem palenie…a dlaczego to już w następnym rozdziale.