Czy elektroniczne papierosy naprawdę pomagają wychodzić z nałogu nikotynowego?

Ostatnio oglądałam bardzo ciekawy materiał kręcony w sposób zupełnie amatorski, na temat tego, jak młody człowiek mocno uzależniony od bardzo silnych papierosów zaczął powoli przechodzić na e-papierosy. Materiał ten był naprawdę arcyciekawy, ponieważ nie wiązało się to z żadną ideologią, reklamą produktów itp. Zrobił to ot tak, po prostu, dla próby, choć zawsze był święcie przekonany, że elektroniczne papierosy to herezja. Uwielbiał palić analogi i robił to, jak mówił, dla samej przyjemności wciągania dymu w płuca i jego smaku. Doskonale zresztą potrafił ocenić jakość poszczególnych papierosów dostępnych na rynku. Miał swoje ulubione i z wielkim zaangażowaniem oraz pasją oddawał się swojemu paleniu. Potrafił w ciągu jednego dnia spalić półtora paczki papierosów i to tych czerwonych.

Jego los odmienił się nagle, w sposób niezamierzony oraz zupełnie nieprzewidywalny. Ktoś podarował mu (pewnie złośliwie) elektronicznego papierosa. Bez przekonania, wciąż uważając to za herezję wziął dwa buchy, a potem trzy i więcej… Zwyczajnie zasmakował mu e-liquid o smaku czarnej porzeczki, lecz to jeszcze go nie przekonywało do e-fajki. Postanowił każdego dnia nagrywać i opisywać swoje odczucia do e-papierosa. Nie rzucił z dnia na dzień analogów i to też nie było jego żadnym zamiarem. Po prostu chciał poeksperymentować z e-fajką, skoro już mu ją ktoś wcisnął w prezencie. Sam był zdziwiony jak często po nią sięgał choć wciąż równolegle palił analogi, ok 3-4 dziennie, czyli zdecydowanie mniej, aniżeli kiedyś (półtorej paczki).

Nie było jednak jeszcze tak pięknie, jak by się można było tego spodziewać, że oto wielki nałogowiec uzależniony od mocnego tytoniu i sporych dawek nikotyny porzuca swój nałóg, bo znalazł cudo, które odmieniło jego życie na zawsze. Zauważył po kilku dniach, że smak liquidów zaczął go nudzić. Swoją drogą, tego się właśnie zawsze obawiał. Zakupił więc 3 dodatkowe smaki, którymi raz po raz ładował swojego e-papierosa. Po pewnym czasie doszedł do wniosku, że oto faktycznie dużo lepiej się czuje wapując, aniżeli paląc tradycyjne papierosy. Przestał walczyć z kaszlem każdego poranka i wypluwać płuca. To było jego największym pozytywnym odkryciem. Kolejną zaletą była ekonomia e-papierosów, ponieważ 10 ml liquidu (drogiego, bo ok 20 zł za buteleczkę) starczało mu na ponad tydzień. To więc 7 razy mniejszy wydatek, aniżeli niegdyś, gdy palił ponad paczkę dziennie. Historia ta potwierdziła mnie ponownie w przekonaniu, że nałogowcy, nawet ci którzy lubią palić papierosy i mają z tym dobre, smakowe skojarzenia i tak chcieliby się pozbyć własnego uzależnienia, tylko po prostu nie potrafią. W gruncie rzeczy mają dość swojego kaszlu, wiecznego wychodzenia na zimno, tylko po to, aby zaciągnąć się papierosem. Nie wiedzą, jak z tym skończyć, a elektroniczny papieros jest ku temu dobrą drogą, co potwierdza przykład mojego bohatera. Umieszczam link, abyście się przekonali, że opowieść jest autentyczna.