Czy? Omijajmy szerokim łukiem e-papierosy z regulacją mocy?

Wybór elektronicznych papierosów powinien być głęboko przemyślany, ponieważ ukrywają one jeszcze wiele tajemnic, które każdy szanujący się miłośnik elektronicznego dymka, znać powinien. Tym razem pod lupę wezmę e-papierosy, których baterie mają większą moc.

Być może mało kto zdaje sobie sprawę, że to nie jest dobre rozwiązanie, ponieważ większa moc oznacza zdecydowanie większą ilość związków chemicznych. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzialna jest za to sama chemia, a raczej reakcja gliceryny i propylenu glikolowego, które pod wpływem wyższych temperatur uwalniają więcej różnych związków. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że taka rewolucyjna informacja może zmrozić krew w żyłach niejednego e-palacza, ale jeszcze nie ma powodów do niepokoju, bo to wcale nie oznacza, że elektroniczne papierosy są szkodliwe i jednak nie są zdrowsze o ich analogowych odpowiedników. Chodzi wyłącznie o to, aby być świadomym tego, co zamierzamy używać.

Profesor Andrzej Sobczak, który niejednokrotnie bywał bohaterem w niniejszym serwisie, zajmujący się obiektywnym badaniem elektronicznych papierosów ostrzega przed produktami, które mają moc większą od 3,2V. Wzrost różnych związków w wydychanym przez użytkownika aerozolu może być wówczas nawet 200-krotny. Warto dodatkowo podkreślić, że w większości badanych przypadków poziom toksyczności owych związków był niższy, aniżeli w przypadku tradycyjnych papierosów, aczkolwiek zdarzyło się jednorazowe przekroczenie tego poziomu.

Oznaczałoby to prosty wniosek. No cóż… można tego oczywiście znakomicie uniknąć paląc odpowiedniego typu e-fajki, co poleca profesor Sobczak …

Źródło: finanse