E-Liquid jest szkodliwy i raczej nie podajmy go sobie na talerzu …

Dziś słowo kontynuacji może nie tyle na temat tego, jak elektroniczne papierosy potrafią być szkodliwe, ale jak niebezpieczne są w niepożądanych rękach. Było już o sytuacji losowej, kiedy e-papieros miał czelność sobie tak po prostu wybuchnąć w rękach użytkownika. Było też o tym, jak wybuchł sam z siebie podłączony tylko do prądu. To teraz o tym, że potrafi być niebezpieczny w rękach małego dziecka, a dokładnie czterolatka. Przekazując tę wiadomość nie jest moim celem przekonywać o niebezpieczeństwie związanym z e-papierosami, ale skupiam się raczej na tym, że rodzice powinni być bardzo uważni, kiedy trzymają takie zabawki w pobliżu dzieci.

To historia, jak każda. Było już takich setki, kiedy dorośli stracili czujność i zbyt mocno zaufali swoim dzieciom uznając, że otwarta butelka preparatu do przeczyszczania rur ujdzie uwadze małego szkraba. Trzeba wiedzieć, że nie ujdzie, bo dziecko poszukuje nowych bodźców, odkrywając świat nie potrafi jeszcze oceniać co mu grozi.

Historia zaczyna się więc od nieuwagi matki, która zostawiła czterolatka samego w towarzystwie liquidu. Gdy weszła do pokoju, dziecko bardzo chętnie się nim zajadało, było nim wręcz usmarowane. Olejek był najwyraźniej bardzo smaczny, o czym opowiadała później matka. Dziecko szybko zostało przewiezione do szpitala i dziś może mówić o wielkim szczęściu, ponieważ organizm udało się skutecznie odtruć.

To zdarzenie uruchomiło całą salwę doniesień na temat przypadków zatruć liquidem, których w USA w 2013 roku odnotowano 1351.

Eksperci wypowiadają się, że skład liquidu to przecież nie tylko nikotyna i glikol propylenowy, ale wiele innych substancji, które wpływają choćby na smak danego e-papierosa lub jego zapach. Wszystkie zarzuty dotyczące e-fajek, które po takich doniesieniach zaczynają gwałtownie wzrastać są, jak sądzę, mocno na wyrost. Nie ma oczywiście wątpliwości, że skład liquidu to nie jest sok marchwiowy, ale przecież wciąż otaczamy się podobnie sztucznymi produktami, które mogą nam zrobić co najmniej tyle samo problemów, ile olejek e-papierosa.

Tak powszechnie lubiana Coca Cola posiada w swym składzie słodziki, które do tej pory nie zostały jeszcze zbadane. Oznacza to, że nie wiemy co pijemy, a jakoś nikt nie robi burzy w szklance wody na temat szkodliwości tego super uwielbianego napoju. Mało tego, na własną odpowiedzialność często podajemy go dzieciom.

Jeśli jednak ktoś ma być winny za wszystkie plagi świata, to na pewno e-papieros, bo to nikotyna od lata ma złą sławę w społeczeństwie. Nasza poprawna cywilizacja trochę za mocno zionie hipokryzją i dobrze jest mieć tego świadomość.

Źródło: Vice