E-palacze wszystkich krajów łączcie się! Chcą zabronić elektronicznych papierosów!

Już sam tytuł niniejszego artykułu wskazuje, że będziemy mieć do czynienia ze swoistym manifestem. Coś w tym jest, ponieważ chcę nieco przybliżyć treść petycji, jaką na stronie efvi należałoby podpisać, jeśli chce się mieć jakiś bezpośredni wpływ na kształtowanie przepisów dotyczących elektronicznych papierosów.

Ponownie dotykamy więc delikatnej sfery wolności, poczucia uszanowania czyichś wyborów i po prostu chęci wapowania, czyli palenia elektronicznych papierosów. Trzeba uświadomić tym, którzy decydują i formułują przepisy albo zasady korzystania z używek, że o ile jest się pełnoletnim obywatelem, to jednak można samodzielnie wybierać to, co uważamy za słuszne. Trudno też mi zrozumieć, dlaczego lekarzom itp. osobom tak bardzo zależy na tym, aby ludzie nie pili alkoholu, nie palili, jednym słowem się nie truli. Przecież w ostateczności mamy do tego prawo, nawet robiąc to ze świadomością, że nikotyna szkodzi, choćby w śladowych ilościach.

Chciałbym mieć prawo wyboru!

Jeśli chcę palić elektroniczne papierosy, to nikt nie powinien móc mi tego zabronić. Owszem, należałoby uświadamiać, że elektroniczny papieros zawiera jakieś szkodliwe substancje. Jednakże to jest wciąż używka, a nie marchewka i ludzie po nią sięgający najprawdopodobniej mają tego całkowitą świadomość. Bądź co bądź, naszym indywidualnym wyborem jest także trucie własnego organizmu, jeśli mamy na to ochotę. Czyż nie? Problem leży, jak sądzę, gdzie indziej, chodzi o pieniądze pożytkowanie na leczenie ludzi uzależnionych. Jako, że to są wspólne pieniądze wszystkich podatników, to w mniemaniu tych, co nimi zarządzają, powinny być dobrze wydawane. Stąd ludzi, którzy palą nie traktuje się zupełnie poważnie sądząc, że poniekąd samodzielnie pakują się w choroby płuc i nowotwory. Czyżby więc instytucje zdrowotne uznały to za marnotrawstwo pieniędzy na leczenie tych, którzy się o to sami proszą?

Wszelkie kampanie antynikotynowe miałyby zatem na celu ograniczenie liczby osób palących i tym samym zmniejszenie ilości tych, którzy popadną w choroby, jakie za tym idą. Takie myślenie byłoby dość egoistyczne jednak, bo np. co z osobami samotnymi nieposiadającymi dzieci, a muszącymi płacić podatki, z których utrzymuje się przedszkola i szkoły?

Wciąż postulował bym więc za wolnym wyborem, jeśli chcesz palić to pal, mimo że w eliquidzie znajdują się śladowe ilości nikotyny i pewnie o tym wiesz. Najprawdopodobniej swoim epaleniem nie trujesz osób tobie towarzyszących, jak wykazały badania, zatem w czym właściwie leży problem usilnie starając się wyrwać e-palaczowi e-papierosa z dłoni? Nie wiem…

Ale mogę się domyślać – w kasie!