Efekty uboczne e-palenia.

Wszystko ma swoje efekty uboczne, chmurzenie również. Tylko że po wpisaniu frazy „efekty uboczne e-papierosów” czy dla lingwistów „e-cigarette side effects” wyskoczy nam od groma politycznego śmiecia, i innego gówna które straszy o formaldehydzie 15x większym, niż ten zawarty w analogach. Albo od razu, najlepiej rak, śmierć i piach. 

Czy jest to prawdą? Na szczęście nie, wiele z tych fraz wyrwanych jest z kontekstu i zostało użyte w dogodnej formie i w dogodnym czasie. Do rzeczy, większość z tych badań prawi, że Formaldehyd może być produkowany jeśli e-papieros używany jest UWAGA – NIE WŁAŚCIWIE! Chodzi o to, żeby sprzedawcy nie tylko sprzedawali urządzenia, ale informowali konsumenta o podstawach aby zrozumieli z czym mają do czynienia i jak mają tego używać. Wierzę, że większa część tak właśnie działa, niestety jednak nadal na rynku można zaobserwować że e-papierosy wykorzystywane są do nabijania kabzy Januszy biznesu.

Na szczęście mamy adwokata vapingu w postaci Dr. Farsalinosa który bada zagadanienie e-papierosów (w źrodle podam link do jego strony). Nie będę się tutaj zagłębiał dokładniej, chcę tylko przybliżyć to wszystko trochę.

Opiszę trochę efekty, które zaobserwowałem u siebie.

Ogólne „odwodnienie”, może nie do końca tak, ale z deka schnę jak vapuję, najbardziej w ustach, następstwem tego jest sucha skóra (chociaż w moim przypadku „tłustej” cery, to jednak jest na plus).

Dalej mogę powiedzieć o zawrotach głowy, ale to głównie z mojej winy, bo często przeginam z ilością vapowania i zawartością nikotyny. Oprócz tego w grę jeszcze wchodzą reakcje alergiczne (są tysiące substancji które wykorzystywane są w tworzeniu aromatów, więc może trafić się taka na którą jesteśmy uczuleni) oraz zapalenia otworu gębowego które są głównie wynikiem tego, że nie utrzymujemy ustnika w należytej czystości.

Tak więc na sam koniec, chciałbym się tylko powiedzieć, jeśli czytamy fragment badań, przestudiujmy je całe. Link do badań Dr. Farsalinosa w źródle.