Elektroniczne papierosy nie są wymysłem obecnego wieku. Ich idea zrodziła się już w latach 60` ubiegłego stulecia.

Elektroniczne papierosy nie są wymysłem obecnego wieku. Ich idea zrodziła się już w latach 60` ubiegłego stulecia.

Nad tę ideą pracowały wielkie koncerny tytoniowe, jak choćby Philip Morris. Motywacją było wynalezienie mniej szkodliwych wyrobów tytoniowych. Nie były to jednak czasy, kiedy nowe elektroniczne wynalazki święciły takie triumfy, jak dziś. Tradycyjne papierosy cieszyły się natomiast ogromnym powodzeniem. Bardzo chętnie stawały się przedmiotem reklam. Na szeroką skalę spotykane także w filmach. To wszystko sprawiało, że tytoniowy rynek kwitł, a nowe produkty nie zyskiwały oczekiwanego uznania. Z tego właśnie względu, pomysł elektronicznego papierosa na kilkadziesiąt lat został porzucony.

E-papierosy powróciły dopiero na początku obecnego wieku. Przyszły do nas z Chin. Wydaje się, że tamtejsi wynalazcy trafili w odpowiedni moment, ponieważ elektroniczne papierosy bardzo szybko zaczęły zdobywać uznanie europejskich konsumentów.

Zasada działania e-papierosa jest banalnie prosta, a ich użytkowanie nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Urządzenie składa się z trzech podstawowych elementów, jakimi są: kartridż, atomizer oraz źródło zasilania. E-papieros nie spełniałby swej funkcji gdyby nie e-liquid, czyli płyn z nikotyną. E-liquidy dostępne są w różnych wersjach smakowych dla urozmaicenia doznań palaczy.

Czyżby e-papierosy miały zastąpić tradycyjne wyroby tytoniowe, które bez wątpienia są bardziej szkodliwe? Na obecnym etapie trudno to osądzić, lecz ich sprzedaż wciąż wzrasta.