Grzałki Mesh czyli jak niegdyś hit stał się codziennością

Wszyscy pamiętamy chyba jeszcze czasy kiedy Mesh był czymś nowym, wywoływał efekt „wow” i szybko podbijał serca wszystkich Vaperów, był niczym Ferrari wśród grzałek, czym zatem się wyróżniał? Może zacznijmy od tego, czym w ogóle jest Mesh, jest to siatka z wieloma malutkimi otworkami wkładana pomiędzy dwa zaciski do specjalnie przygotowanego pod to parownika (nie każdy parownik ma możliwość zamontowania grzałki Mesh, ale prawie każdy parownik będzie działać bardzo dobrze na jedną zwykłą grzałkę jak np. Fused Clapton itp.) a wata układana jest pod nim, tutaj trzeba bardzo uważać żeby nie było odstępstwa waty od siatki w przeciwnym wypadku może to zaowocować smakiem już dawno przepalonego węgla opałowego. Skoro już wiemy co to Mesh to wróćmy do pierwszego pytania, otóż grzałki te wyróżniały się na tle innych grzałek właśnie swoją nietypową konstrukcją oraz prostotą w użytkowaniu, wystarczyło go nagiąć na specjalnie do tego przygotowanym narzędziu (zawsze było ono dodawane do zestawu przez producenta) i wsadzić pomiędzy zaciski, był on również niesamowicie responsywny ponieważ posiadał bardzo dużą powierzchnię grzewczą która gwarantowała również bardzo dobry smak, przez te czynniki producenci rozpoczęli produkcję parowników RTA, RDA i Sub Ohm, a użytkownicy przez powstały hype bardzo chętnie kupowali te urządzenia. Teraz Mesh nie jest niczym więcej jak upadłą gwiazdą która swoje dni świetności ma za sobą i jest już codziennością w świecie e papierosów, tak oto Ferrari stało się passatem.