I co dalej w 2015? – słowo na temat dyrektywy tytoniowej

Stary rok jest już tylko wspomnieniem, a co kolejny rok szykuje dla nas – miłośników elektronicznych papierosów? Niestety, może nie być najlepiej, bo przed nami moment, którego zapewne się wszyscy bardzo obawiamy – wdrożenie dyrektywy tytoniowej, jaka utrudni nam korzystanie z elektronicznych papierosów.

Czytając przygotowany już jakiś czas temu raport pt. „Raport rynku e-papierosów w Polsce – charakterystyka i perspektywy zmian”, widzimy dwie perspektywy dotyczące elektronicznych papierosów. Każda z nich zakłada wprowadzenie dyrektywy unijnej, jaka została wdrożona już 14 maja 2014 roku. Polska i pozostałe państwa członkowskie mają od tej pory dwa lata na opracowanie własnych przepisów i wcielenie ich w życie na swoim podwórku. Generalnie dyrektywa nie wymaga ścisłego podporządkowania się jej założeniom. Zakłada tylko, że elektroniczne papierosy są wyrobami konsumpcyjnymi i nie podlegają opodatkowaniu. Gdyby poszczególne państwa opracowały własne przepisy w sposób nieco mniej restrykcyjny, a wciąż w zgodzie z dyrektywą, to rynek e-papierosów znacznie by się wówczas rozwinął, co odzwierciedliłoby się także pod względem finansowym, czyli we wzroście PKB.

Szacuje się, że wówczas w 2020 roku, odnotowalibyśmy ponad 3 miliony wapujących osób, a tym samym papierosy analogowe powoli ustąpiłyby miejsca elektronicznym. PKB wzrosłoby o 1,7 miliona. Wpływy z Vat wynosiłyby o 310 mln złotych więcej, a z PIT o 9,3 mln zł. Korzyści z akcyzy znacznie by wówczas zmalały, ponieważ tradycyjne papierosy zostałyby zepchnięte na drugi plan. Co ważne, oblicza się także, że na rynku powstanie 2730 miejsc pracy w branży e-papierosów. To jest ta bardziej optymistyczna perspektywa raportu, ale jest jeszcze druga, która może być jednak nieco realniejsza.

W tym przypadku elektroniczne papierosy nie będą mogły być używane na ulicy i w miejscach publicznych (co właściwie już powoli ma miejsce), a na e-liquidy zostanie wprowadzony dodatkowy podatek. To oczywiście nie cieszy, ale odzwierciedli się także w liczbach, ponieważ PKB spadłoby o 11,4 mln, a ilość wapujących sięgnie tylko 1,5 mln (czyli o połowę mniej, niż w optymistycznym scenariuszu powyżej). Być może państwo zadowoliłoby się wtedy przychodem z akcyzy (o 5,6 mln zł więcej.). Użytkownicy elektronicznych papierosów nie byliby jednak takim rozwojem sytuacji zadowoleni. Pozostaje nam mieć więc tylko nadzieję, że może nie sprawdzi się scenariusz numer 2. Niech to zatem będzie naszym noworocznym życzeniem…