Ile podpisów pod EFVI?

Kilka dni temu rozgrzałam się niemal do czerwoności rozpisując się na temat inicjatywy EFVI. Teraz czas podsumować co udało się w ten sposób osiągnąć, a może wręcz przeciwnie? Za bardzo się jednak nie udało? No niestety… Nie jest tak kolorowo, jakbyśmy się tego spodziewali i jak tego oczekiwaliśmy.

Petycję podpisało w sumie w Unii Europejskiej 180 tysięcy entuzjastów e-palenia. Do wymaganej liczby 1 miliona brakowało całkiem sporo. Wystarczyłoby, żeby zagłosowali wszyscy wapujący i 1 milion zostałby przekroczony z 3 milionową nawiązką, no ale cóż. Głosowania, petycje i inicjatywy nie leżą za bardzo w ludzkim sposobie manifestowania wolności? Wolność często zaczyna się i kończy w ciepłych kapciach czterech ścian domu i pewnie będziemy w niedługim czasie zbierać tego bolesne skutki.

W samej Polsce zebrano 8 tysięcy podpisów (a według statystyk jest ich co najmniej pół miliona! Ups!). Na prowadzeniu była Hiszpania.

Nie można sobie raczej nic zarzucić, bo jednak informacje o inicjatywie EFVI spotykało się w sklepach i na ulicach, rozdawano przecież sporo ulotek na ten temat. Problem leży gdzieś indziej. Myślę, że mało mamy w sobie ze społeczników. Ludzie nie bardzo interesują się ustanawianiem prawa, chcą mieć raczej święty spokój, choć najlepiej gdyby oczywiście ten spokój szedł po ich myśli. Jesteśmy jakoś przyzwyczajeni, że to za nas się decyduje. Potrafimy głośno krzyczeć wyrażając swój sprzeciw, ale raczej gorączkujemy się tylko przed ekranem telewizora, aniżeli na ulicy. No to nie dziwmy się później, że dzieje się jak się dzieje.

Jasne, wapowanie to jednak nowy temat i nie ma za sobą tak długiej historii, jak palenie fajek, ale warto by było już na początku drogi się odezwać, aby nie zmarnować dużej szansy przed jaką jeszcze stoimy – wolnym i świadomym wapowaniem.

Bądź co bądź, należą się ogromne podziękowania tym, którzy się starali i tworzyli własne inicjatywy wspierające ogólną inicjatywę, czyli ofiarowali nagrody tym, którzy się podpiszą pod petycją. Ważni byli także ci, którzy tworzyli graffiti promujące inicjatywę EFVI i ci, którzy stali na ulicy rozdając ulotki. Wiele jeszcze można by wymieniać. Nie byłabym też taką pesymistką, bo mimo że nie udało się osiągnąć pełnego sukcesu, to jednak sama inicjatywa nagłośniła trochę ideę e-palenia i elektroniczne papierosy. Zatem mimo że dziś nie świętujemy zwycięstwa, nie zamierzamy się poddać, prawda?

Dane liczbowe na podstawie starychemik