Kariera e-papierosów dopiero nabiera tempa.

Gdyby zapytać przeciętnego miłośnika kinematografii lat sześćdziesiątych, co jest najbardziej charakterystyczne dla tamtych postaci, to odpowiedź nasunęłaby się sama – palenie papierosów. Rzeczywiście, ówcześni bohaterowie bez przerwy zaciągają się papierosami (i nie chodzi o modne dziś elektroniczne papierosy, ale o stuprocentowe, „rasowe” papierosy zawierające mnóstwo szkodliwego tytoniu). Dziś, sceny takie, jak we wspomnianych filmach ogląda się ze zdziwieniem. Dla niektórych nawet są nieprawdopodobne: palenie w miejscu pracy (biurze), kobiety w ciąży zaciągające się papierosem. Wówczas nikt nie zdawał sobie sprawy ze szkodliwości tytoniu i innych substancji zawartych w papierosach. Palenie należało do dobrego tonu.

Teraz – zwłaszcza w Europie Zachodniej oraz w USA, tradycyjni palacze nie mają lekkiego życia. Co krok napotykają na zakazy palenia – i to w miejscach, które zdawałoby się, są wręcz do tego stworzone jak np. puby. Na szczęście dla palaczy – wynaleziono tzw. e-papierosy. Ich e-palenie, wapowanie nie jest objęte żadnymi zakazami, co więcej – palić je można nawet w samolotach! Drugą ważną zaletą papierosów elektronicznych jest ich rola w antynikotynowej terapii zastępczej. W skrócie: e-papierosy pozwalają na samodzielne dawkowanie nikotyny wdychanej przez palaczy. A co najważniejsze są pozbawione rakotwórczych substancji.

Wydaje się więc, że kariera e-papierosów dopiero nabiera tempa. Widać to choćby po coraz większej liczbie produktów i sklepów, które oferują w nową formę e-palenia. Z pewnością to bardzo pozytywna zmiana.