Kodeks e-palacza

Drodzy e-palacze gromadzący się w jednym kręgu wokół naszego serwisu. Otóż na koniec roku chciałabym napisać jeszcze kilka słów na temat dobrego zachowania wapera. Tak, tak. Troszkę źle to brzmi, aczkolwiek sprawa jest poważna, choć absolutnie nie zamierzam nikogo pouczać.

Otóż, aby zachować dobre imię wszystkich użytkowników e-papierosów musimy pamiętać, że jednak nie wolno nam manifestować własnej wolności ograniczając w ten sposób wolność ludzi wokół nas. Jeszcze do niedawna nie było tak wielu ograniczeń dotyczących wapowania, a dziś już są i to prawie na taką skalę, jak w przypadku analogowych papierosów. Dlaczego tak się dzieje? Po prostu troszkę przesadziliśmy, na zbyt wiele chcieliśmy sobie pozwolić, a jednak jakaś kultura musi obowiązywać i wapować wszędzie po prostu nie wypada. Jasne, dymek e-papierosa nie jest szkodliwy. Nie wykazano, jak do tej pory, tak wielu trujących związków, jak w przypadku tradycyjnych odpowiedników. Wiemy, że i nikotyna nie znajduje się tam w takiej ilości, jak w popularnych fajkach. Nikomu postronnemu wdychającemu owy dymek nie powinno to więc zagrażać. Niestety, nie wszyscy mają tego świadomość, bo jednak papieros to papieros, bez względu na to czy analogowy czy elektroniczny.

Tak myśli zdecydowana większość laików, którzy nigdy nie zajmowali się tematem nikotyny. Najpewniej to oni właśnie robią nam złą sławę swoimi nieuzasadnionymi i często wyssanymi z palca pomówieniami, ale jednak trzeba się trzymać jakichś zasad i mimo wszystko nie korzystać z e-papierosa w miejscach, gdzie nie jest to mile widziane. Róbmy to choćby z szacunku dla innych, którzy sobie tego nie życzą, bez względu na to jaki mają ku temu powód. Zatem nie używajmy elektronicznego papierosa w kinie, autobusie, windzie czy innych, ograniczonych przestrzeniach. Swoją drogą, w większości miast zabroniono już używania e-papierosa w komunikacji miejskiej, a Polski Bus chętnie się pod tym podpisał.To, że nie szkodzimy nie powinno nas uprawomocniać do wapowania, gdzie nam się żywnie podoba. Myślę, że powinniśmy się trzymać swoistego kodeksu, ustalić jakiś Savoir-vivre e-palacza i go przestrzegać.

Czyżbym się myliła i wymagała zbyt wiele? Nie sądzę, bo jednak sami sobie możemy popsuć dobrą opinię i ludzie wokół nas będę się starali wpłynąć na ustanawianie ograniczeń względem e-papierosów, których więcej już nam nie potrzeba. W razie gdyby mój artykuł nie znalazł zrozumienia ze strony szanownych wapujących (jak sądzę szczególnie tych początkujących), odsyłam do kodeksu, jaki przygotowało Stowarzyszenie na rzecz E-palenia STEP, którego pierwszym hasłem jest: „Mam prawo wapować, ale rozumiem, że osobom w moim otoczeniu może to przeszkadzać”.