Ludzie sami zbierają na niezależne badania elektronicznych papierosów

Ostatnio bardzo modne się stają społeczne zbiórki pieniędzy. No jasne, bo skąd brać fundusze, jeśli nie od ludzi w myśl powiedzenia „grosz do grosza, a będzie kokosza”.

Wszystko zrozumiałe, ale zbieranie pieniędzy na badania dotyczące szkodliwości, a raczej mające na celu wykluczyć ich szkodliwość, są dość egzotycznym pomysłem. To już naprawdę nie ma na świecie ludzi, a nade wszystko kręgów naukowych, które byłyby zainteresowane tym tematem?

Oczywiście, że chodzi o to, aby takie badania były jak najbardziej niezależne i pewnie dlatego wręcz nie mogą być finansowane przez producentów elektronicznych papierosów. Jak sądzę, kasa na pewno by się wtedy znalazła, ale całe przedsięwzięcie byłoby firmowane jakimś markowym logo. No nie o to chodzi waperom, aby mydlić oczy potencjalnym klientom e-fajek, ale raczej o to, by pokazać realne wyniki, które raz na zawsze obalą mity dotyczące szkodliwości elektronicznych papierosów.

Sprawa jest do zrobienia, ale naturalnie trzeba wiedzieć, jak się za to konkretnie zabrać. Jeden człowiek wiedział to doskonale, a był nim Dr Konstantinos Farsalinos. Już jeden taki projekt sfinalizował zbierając 33 tysiące dolarów, czyli nawet więcej, niż potrzebowano. Celem pierwszego badania miało być przeanalizowanie ponad 100 e-liquidów na obecność szkodliwych związków karbonylowych. Zaangażowanie było duże (kto wie czy nie większe, niż przewidywano), stąd szybko zrodził się pomysł na kolejną akcję. I tu niespodzianka! Także w drugim przypadku udało się zgromadzić całą kwotę i lekko ponadto, czyli 73 tysiące dolarów z maleńkim hakiem. Tym razem badania mają dotyczyć zmiany właściwości związków pod wpływem ich podgrzania. Notabene była o tym mowa w jednym z ostatnich grudniowych artykułów. Wielokrotnie sugerowano bowiem, że np. mocniejsze napięcie e-papierosa może powodować jego zwiększoną szkodliwość, co przecież mijałoby się z celem tych, co rzucają analogowy sposób palenia. Wapującym chodzi o niski lub znikomy współczynnik trucia, a najlepiej wcale nieobecny.

Pomysł ze zbieraniem funduszy od zwyczajnych ludzi okazał się być naprawdę udany i jak sądzę, na tym się nie skończy. Cele obu badań są dla elektronicznych papierosów najbardziej istotne, a ich wyniki będą miały ogromne znaczenie dla całej e-branży i wszystkich wapujących. Znajdzie się jednak z pewnością jeszcze kilka innych kwestii do zbadania, bo głównym celem jest obalanie mitów i złej reputacji elektronicznych papierosów, aby co niektórym kłamliwym donosicielom utrzeć wreszcie nosa.

Źródła: indiegogo