Luźne rozmyślanie na temat dyrektywy (bardzo luźne).

Chciało by się rzecz DYREKTYWO PIER!#$L SIĘ! Tylko pytanie, czy tak do końca…

W takiej wersji, w jakiej znamy ją teraz, na pewno. Niemniej moim nie skromnym (podkreślam NIE) samo e-chmurzenie przepisami obwarowane być powinno. To, że zakażą chmurkowania w miejscach publicznych, jestem jak najbardziej ZA! Tak, jestem za i to tylko dlatego, że czasami zdarza się, że zesra mi się wehikuł do prywatnego przemieszczania się drogą lądową i zmuszony do poruszania się niechlubną komunikacją miejską. Stojąc na przystanku niejednokrotnie zdarzyło się, że jakiś gówniak chmurzył centralnie na samym środku wiaty autobusowej. Po delikatnej prośbie o choćby pójście za wiatę (sam chmurzę, ale za cholerę nie robię tego jak cymbał w skupisku ludzi I W OPÓR NIE LUBIĘ, JAK KTOŚ DYMA MI PROSTO W MORDĘ) delikwent stwierdza „ale prawo tego nie zabrania”. Skoro prawo nie zabrania to nie znaczy że wypada…

Dalej idąc tropem wylewania żółci i szitstormu, tak – jestem za tym aby e-papierosy dostępne były dla osób pełnoletnich (jestem też za tym, aby prawo dawało możliwość w postaci samosądu na nieletnich użyszkodnikach poprzez zaimplementowanie ich urządzenia do głębi ich okrężnicy). I tak, wiem że to nie wyeliminuje problemu w żaden sposób, skoro nie udało się to z ćmykami analogowymi.

Zakazu sprzedaży internetowej w ogóle nie będę komentował… I chyba każdy zrozumie dlaczego. (Tak, jestem leniwy. Tak, lubię jak mi przywożą do domu. Tak, zakupy też robię w Tesco online.)

Ograniczenie pojemności atomizerów i butelek, to też totalny absurd. Niby jak to ma wpłynąć na cokolwiek? Za cholerę tego nie rozumiem… Mnie tam nie przeszkadza że będę musiał sobie częściej podlać, czy mieć więcej pudełek… (No może nie do końca, jestem w opór leniwy i generalnie strasznie mnie to pieni, ale przecież nie siądę i nie będę płakał jak 14 latek po dyrektywie, co nie?)

Informowanie Dyrektora od spraw zarządzenia wszechświatem odnośnie importu sosów pod kątem aromatów i substancji toksycznych, rakotwórczych i uzależniających (i tych po których wyrośnie 3 ręka, albo drugie przyrodzenie albo olaboga co innego) nie jest w zasadzie aż takim głupim pomysłem, tyle że moim zdaniem można by procedurę usprawnić i określić substancje które mogą zawierać się w naszych liquidach. Myślę że mając dostęp do database’u można by tak zrobić, jeśli się mylę – mam to gdzieś, moje podejście jest luźnie i opisuję tylko jak ja to widzę.

Zakaz reklamy. W zasadzie ni ziębi to ni chłodzi, jeśli ktoś chce coś kupić to znajdzie to i kupi, nie powiem – fajnie się patrzy na świetnie strzelone fotki atomizerów czy urządzeń albo wymyślne grafiki….

Generalnie, jestem w stanie stwierdzić, że dla e-papierosów powinna zostać stworzona osobna ustawa, uwzględniająca że E-PAPIEROS NIE JEST WYROBEM TYTONIOWYM i nie powinien być obejmowany (lub wrzucany do jednego psia mać wora!) z wyrobami „tabaczanymi”.

Wiem, że kilka rzeczy pominąłem. Nie traktujcie tego jako jakąś gównianą rozprawkę na temat dyrektywy, ot po prostu luźne przemyślenia. Starałem się tylko w swój sposób przybliżyć to ludziom, którzy jeszcze nie wiedzą o co w tym wszystkim kaman.