E-papieros na Mikołaja

Ci, którzy myśleli, (ba!) wręcz byli przekonani, że elektroniczne papierosy to tylko krótkotrwała moda, muszą dziś być zszokowani ich szerokim zasięgiem. Czy jeszcze kogoś dziwi, że ktoś puszcza sobie elektroniczny dymek na przystanku, a nawet w tramwaju? Myślę, że powoli oswoiliśmy się z tym widokiem i jest nam zupełnie znośny. Piszę o tym podbudowana ilością „mikołajowych” prezentów, o których mi wiadomo, że były elektronicznymi papierosami. To już nawet Święty Mikołaj nic sobie nie robi z groźnych doniesień, że rzekomo wapowanie może być trujące bardziej, aniżeli zwyczajne palenie papierosów. Mikołaj też pewnie dał się ponieść modzie na zdrowie, która dziś może mieć synonim e-palenia. Tak tak, nie ma w tym nic przesadzonego, bo korzystać z używek jako ludzie lubimy, a jeśli możemy to robić znacznie zdrowiej, to czemu by nie?

W przedświątecznym czasie w specjalnych sklepach dla miłośników e-palenia dało się spotkać wiele różnych zestawów i kompletów elektronicznych papierosów. Można było wybierać spośród tych droższych i nieco tańszych urządzeń, w zależności komu chciano sprezentować taki oto elektroniczny wynalazek. Czy mieliśmy na myśli początkującego e-palacza czy wręcz przeciwnie. Wiadomo przecież, że ten drugi osobnik na wapowaniu będzie się znał jak mało kto i byle czego nie przyjmie. Tu też mam pewną osobistą uwagę dla wszystkich, którzy chcą obdarowywać zestawami do e-palenia. Róbmy to rozsądnie i nie starajmy się oszczędzić grosza kupując pierwszy lepszy plastikowy e-papieros. Jeśli już podarować tak zacny prezent, to może nieco droższy i dobrej jakości?

I jeszcze jedna uwaga, o jaką się pokuszę. Sprawiając komuś elektronicznego papierosa, może wyposażmy go w pewne elementy, dzięki którym to cudeńko będzie także działało na mrozie. W obecnej aurze długi spacer z psem przy równoczesnym zażywaniu elektronicznego dymka może się skończyć przymrożeniem języka do metalowego ustnika. Choć oczywiście mówię tu o bardzo skrajnych przypadkach. Tak serio, to należałoby jednak wyposażyć swój e-liquid w kroplę spirytusu. O tym była już mowa w którymś z wcześniejszych wpisów, ale nie omieszkałam tak na wszelki wypadek Wam o tym przypomnieć, gdyby nagle okazało się, że przy minus 15, elektroniczny papieros nie smakuje jak dawniej. Wówczas prym wiódłby nasz stary brach – analog, a tej satysfakcji nie chcemy mu dać.

Podsumowując, szykujcie się na wyprzedaże elektronicznych papierosów, bo zbliża się styczeń, choć nie zapomnijcie zabezpieczyć e-liquid przed wyjściem z domu na wielki mróz!