Mild Sahara – smak orientu

Witam, ostatnio dość rzadko mam okazję do wapowania dobrych tytoniowych e-liquidów, a bądź co bądź jako były palacz analogowy od takich właśnie zaczynałem swoją przygodę z elektrycznymi papierosami. Powód jest prosty, na rynku jest po prostu ogromna różnorodność e-liquidów i dlatego nie chciałem się ograniczać tylko do tych, które naśladują smak papierosów analogowych. Od czasu do czasu wyszukuję jednak tytoniowe mieszanki zwłaszcza te podobne smakowo do papierosów znanych mi marek. Oczywiście niektóre są lepsze inne gorsze. Już na starcie zdradzę, że w tej recenzji chciałbym opisać jednego z moich faworytów czyli e-liquid Sahara firmy Mild.

Całość otrzymujemy w przepięknie zaprojektowanym pudełeczku. Oczywiście nazwa producenta, logo, moc i smak e-liquidu. Do tego adres, skład i ostrzeżenia wszelakie. Standard. Tym co wyróżnia to pudełko na tle innych jest natomiast piękne zdjęcie pustyni w tle. Pomarańczowy piasek, błękitne niebo. Tylko wielbłąda brakuje ale skojarzenie z pewną popularną marką papierosów i tak się samo nasuwa. W środku prosta butelka z e-liquidem z etykietą ozdobioną tym samym kadrem pustyni. Całość sprawia naprawdę dobre wrażenie estetyczne. Po odkręceniu ładny nie za mocny zapach tytoniu z orientalną nutką orzecha.

Nadszedł więc czas na wapowanie. Testowałem płyn o mocy 11 mg. Po paru zaciągnięciach stwierdzam, że to dość łagodna mieszanka. Nie drapie, nie gryzie, bardzo przyjemnie się pyka. Chmurka gęsta, bardzo ładna. Smak rewelacyjny. Jest odrobinę słodki i wkrada się w niego delikatny smak orzecha nadający całości orientalny, blisko-wschodni klimat. Na pewno jest to smak, który przekona mnie na dłużej. Jak już wspominałem wcześniej jest to mój faworyt jeśli chodzi o imitowanie smaku analogów. Cena jest stosunkowo wysoka ponieważ 10 ml kosztuje ok. 20 zł ale w tym przypadku zdecydowanie warto zapłacić tyle za e-liquid o tak dobrym smaku i jakości.

E-liquid wapowany był na baterii eGo-W i clearomizerze RoHS MAXI.