Nie pal e-papierosa w miejscu publicznym, bo to niekorzystne dla tytoniowych panów i władców!

Stało się! E-papierosy w niektórych miejscach będzie należało ukrywać pod kurtką. Polskie przepisy często uchwala się ot tak, po prostu, dla nikomu nie zrozumiałej zasady. Tak jest i tym razem, szczególnie gdy rzecz dotyczy elektronicznych papierosów, które przecież stoją kością w gardle wielkim władcom tytoniowych koncernów. Ich lobbing jest przy tym bardzo skuteczny, ponieważ blokowanie rzeczowych ustaw dotyczących upraszczania przepisów o elektronicznych fajkach, wychodzi im niemal tak samo dobrze, jak trucie tytoniowym nałogiem ludzkiej populacji.

Ponownie chodzi o ograniczenie tzw. biernego palenia, lecz tym razem rzuca się uderzający błąd logicznego myślenia naszych urzędników, gdyż badania udowodniły, że w przypadku elektronicznych papierosów ten problem w zasadzie nie istnieje. Rzeczowe wyniki badań dowodzą, że w wydychanym przez e-palacza dymie, czyli aerozolu jest więcej wody, niż gliceryny, a śladowe ilości nikotyny nikogo do uzależnienia nie skłonią. Jest jej ponad dziesięciokrotnie mniej, aniżeli w przypadku tradycyjnych papierosów. To dlaczego urzędnicy tak bardzo upierają się przy swoim bezmyślnie ograniczając e-palaczom przestrzeń do wolności? No to właśnie jest niezrozumiałe i już na odległość trąci jawną niedorzecznością. Dlaczego nie mielibyśmy zatem uważać, że wszystko ponownie rozbija się o nieuczciwą walkę tytoniowych molochów z konkurencją, jaką niewątpliwie jest dla nich elektroniczny papieros.

Elektroniczny dymek zostaw za drzwiami autobusu

Skutecznie i krok po kroku ograniczają nam naszą wolność w imię swoich absurdalnych i niczym nieuzasadnionych racji. Naukowe badania nie uratują e-palaczy od zakazów, bo zmasowany atak trwa. Wciąż uważa się, że e-papieros jest tak samo szkodliwy, jak jego tradycyjny odpowiednik i żaden naukowy autorytet nie ma niestety mocy tego zmienić. Gra o tron trwa na całego, a tron jest cenny, bo liczą się całe rzesze konsumentów, których należy odwieść od elektronicznego palenia. Dziś ustawy zabraniają palenia w tramwajach i autobusach, jutro zlikwidują stoiska z e-papierosami i liquidami. Przyszłość pozostaje zagadką.

Przepisy, jakie obowiązują już w Warszawie, Łodzi i Poznaniu, są podobno odpowiedzią na skargi pasażerów narzekających na dziwny zapach w miejskich środkach transportu. Być może to i racja, bo polskie społeczeństwo nie przywykło do zasad przyjemnego współżycia. Jeśli jednak jest to tylko pretekst urzędników, którzy potrzebowali znaleźć kozła ofiarnego, aby móc zrealizować zamiary wyższych od siebie lobbistów? Domysłów nie ma końca, a fakty są takie, że za wapowanie elektronicznego papierosa w tramwaju, motorniczy pokaże ci drzwi.