Nie poprawnie o e-paleniu

O stanie wojennym w Polsce wiem tylko tyle, co nauczono mnie w szkole i co sam przeczytałem. W 89 roku miałem 4 lata, ale to co kojarzę to wąsy, kawa i papierosy. Wiem, że ze mnie już blisko trzydziestoletni chłop i o historii swojego kraju powinienem wiedzieć więcej, ale przy obecnej prędkości życia, naprawdę ciężko znaleźć chwilę czasu na refleksję, edukację.

Wszechobecne wąsy, popielniczki kawa i dym. Taka była Polska jeszcze 25 lat temu, a przynajmniej ja ją sobie tak wyobrażam (film „Bogowie” o Zbigniewie Relidze podtrzymał mnie w tym przekonaniu). Potem przyszły lata 90, disco polo, wszechobecny bon ton i różowe garnitury. Palaczy pozamykano w czterech ścianach palarni, toalet i innych miejsc o których lepiej nie mówić i powiedziano że papierosy to zło totalne z dziewiątego kręgu piekła. A ludzie którzy palili, palą i palić będą, tylko, że zamiast w cywilizowany sposób przy biurku i kawie, to odmrażają sobie cztery litery w drzwiach wejściowych i balkonach.

Może powrót do takich czasów marzy się niektórym. Ostatnio opinia publiczna zszokowała się kiedy naczelny Gazety Wyborczej, sam Adam Michnik w programie Tomasz Lisa centralnie wyciągnął e papierosa i zaczął wapować na antenie. Kopary wszystkim „grzecznym dziennikarzom” centralnie poopadały, a potem gremialnie zaczęli krzyczeć słowa oburzenia.

Ale wiecie co, pora przestać patrzeć na e palenie przez pryzmat przemysłu tytoniowego, zerwać stereotypowe przekonania i uzmysłowić sobie że stoimy u progu nowej rewolucji, że e-palenie za następne 25 lat będzie czymś równie naturalnym i zwyczajnym jak telefony komórkowe. Zobaczycie, dożyjemy takich czasów.