Palisz, więc płać… yyyy… ale niby czemu właściwie?

Ktoś każe ci płacić za twoją wolność i wolne wybory! Czy naprawdę jesteś tak naiwny i myślisz, że rząd interesuje się twoim zdrowiem i w obawie o twoje płuca, zabrania ci palić? Nie! Przecież tu chodzi wyłącznie o pieniądze. Jeśli e-papierosy zostaną restrykcyjnie kontrolowane i zaczną podlegać wysokiemu opodatkowaniu, jak w przypadku analogowych odpowiedników, to władza na twoim nałogu zarobi krocie. W USA chmurzy co 4 obywatel (ponad 42 miliony Amerykanów), zatem to świetny interes, aby zacząć go kontrolować i zabraniać mu palić.

Rząd chce mieć procent od sprzedaży e-papierosów, bo to zaczyna być tak samo dobry biznes, jak alkohol i analogowe papierosy. Gdyby naprawdę chodziło wyłącznie o nasze zdrowie, to rząd zająłby się także restrykcyjną sprzedażą pieczywa, bo w pszenicy znajduje się przecież gluten, a co 100 osoba jest chora na celiaklię i źle reaguje na ten składnik. To jednak żaden biznes, więc nikogo to nie obchodzi. Zdrowie twoich jelit jest dla władz mało interesującą kwestią. Nie ma żadnych obostrzeń co do kancerogennych środków, jakie znajdują się w produktach spożywczych czy w chemii środków czyszczących, a przecież także przyczyniają się do raka jelita grubego itp.

To jednak nikomu nie przeszkadza, że dziesiątki ludzi chorują ze względu na nowotwory układu pokarmowego spowodowanego zbyt szerokim stosowaniem chemii, jaką faszerowane jest jedzenie, a czepiają się 0,06% nikotyny wydychanej przez e-palacza uważając, że niby grozi osobom z jego otoczenia. Czy to naprawdę nie wydaje się być absurdalne i śmieszne? Spotykamy setki artykułów dotyczących badań prowadzonych w związku z paleniem elektronicznych papierosów, a nie ma wielu doniesień na temat szkodliwości np. słodzików, jakimi dosładza się napoje, które na potęgę piją nasze dzieci.

Po raz kolejny – chodzi wyłącznie o pieniądze!

Czterdzieści dwa miliony palących Amerykanów to doskonały biznes dla rządu, który po prostu chce mieć udział w tych pieniądzach. Wszystko jest zatem wyłącznie ograniczeniem wolności w imię niezłego zarobku. Szeryf za chwilę zapuka do drzwi z nakazem zapłaty za twoją przyjemność z chmurzenia. Wraz z nowymi restrykcjami w USA dotyczącymi e-fajek, rząd zamierza także wziąć się za internet, którego podstawową zasadą jest równa dostępność i to za darmo!

Na właścicielach sklepów z e-papierosami uda się rządowi zarobić miliardy, to samo dotyczy internetu, który nie będzie płatny wprost, ale pośrednio. Jeśli więc obywatelu chcesz z czegoś skorzystać, to płać i to nie tylko producentom, którzy bezpośrednio przykładają się do powstania owego produktu, (co jest naturalne i nikt się temu nie sprzeciwia), ale także nam (władzy), która w ten sposób otrzymuje czyste pieniądze na nic. Tak wygląda dziś prawda o świecie.