Pierwsze strzały w stronę 300W

Click, click POW!

Własnie możemy zostać naocznymi świadkami, jak rodzą się boxy o mocy 300W. Ja pierdolę, prawie jak akumulator od STARa.

Tak, 300W a ma to nam przynieść KOOPOR Primus, zasilany trzema serdelkami 18650. Kontynuując sukces Koopora Mini oraz Plus, czas na Primusa. O ile same urządzenia z pod bandery Koopora były naprawdę fajne, solidne i przede wszystkim było czuć je w ręku – mam nadzieję że i ten taki będzie. A jak nie to chuj, trochę szkoda ale płakał nie będę.

Przytoczmy kawałek historii. Koopor wystartował z zasilanym jedną serdelką modelem Mini, który strzelał mocą 60W (szacun!) i trybem TC. Potem wyrzygali model Plus, którzy strzelał już mocą 200W z dwóch akusów 18650, co i na dziś dzień nie jest pedalskim wynikiem. Ale kurwa, 300W? Trochę zmienili design, bo przyciski + i – (to jedne co widze, i plus i minus to jedyne co słyszę – OSTRZEŻENIE PRZED NIEBEZPIECZEŃSTWEM!) umieszczone są na boczku, tak że ciężko nawet po pijaku przypadkowo w nie kliknąć. Primus się zaczyna, tam gdzie Plus się skończył. Jeśli to coś będzie w stanie naprawdę wyprodukować wartość choćby zbliżoną do 300W, no to kurwa respect w opór. 

Pomimo tego, jak vape szybko się rozwija – 300W jest naprawdę zabójcze na dzień dzisiejszy (tj. 02.04.2016), do tego tryb TC na najbardziej popularnych drucikach (Ni200, Ti, SS) i „MJUT MALYNA”. A nawet, jeśli nie wykorzystamy 300W (bo i na chuj) to dostajemy moda z mega duża pojemnością, więc pochmurzym trochę na standardowych mocach. 

Jakość, design i układ menu – to jest coś czym Koopor kupił sobie odbiorców, mam nadzieję że próg cenowy w przypadku Primusa będzie podobny jak dla Mini czy Plusa w czasach świetności. O ile Koopor nie celuje w bycie najmocniejszym modem na rynku (tym będzie Vicious Ant Variant 350W), o tyle na poziomie cenowym około 99$ ma szansę stać się prawdziwym hitem.