Podróż sentymentalna czyli początki mody na e-palenie w Polsce cz. 2

Pierwsze targi kieleckie były przełomem. Konfrontacja z żywym rynkiem okazała się wygrana. Firma musiała ponownie się przeorganizować bo liczba zamówień detalicznych poszybowała o kilkaset procent w górę, pojawiły się pierwsze faktury za zakupy hurtowe i mnóstwo pytań o dostępność e-papierosów, a zwłaszcza e-liquidów w stacjonarnej sprzedaży detalicznej.

Ja osobiście zmieniłem się ze sceptyka w entuzjastę e-papierosów. Rozmowy z mądrzejszymi ode mnie dużo mi dały, bo lubię wiedzieć, czy handluję szajsem czy porządnym towarem. Po powrocie podzieliśmy się konkretnymi zadaniami. Ja miałem koordynować hurt oraz sprawy marketingowe, Kolega ogarniał wszystkie tematy prawno-admninstracyjno-certyfikcyjne, tzn dbał o jakość, certyfikaty i inne ważne tematy oraz o kontakt z forumowiczami. Forum odegrało dużą rolę w kształtowaniu rynku e-papierosów. Trzeba przecież liczyć się z głosem użytkowników. Główny inwestor i pomysłodawca jak zwykle zajął się przeszkadzaniem i nic nie robieniem, ale to on wykładał kasę :-).

Czasem gdzieś pojechał i z kimś się spotkał, ale nie można tego było nazwać pracą, bo ludzie sami chcieli kupować, a spotkania odbywały się zazwyczaj w knajpach, w których wypijał litry espresso i zażerał się ogromnymi stekami i tiramisu.

Kolejnym przedsięwzięciem promocyjnym były dla odmiany targi 🙂 Tym razem impreza dla miłośniczek najnowszych trendów w pielęgnacji urody i wylaszczonych facetów czyli targi VENUS – oczywiście w Kielcach. To miała być konfrontacja z ludźmi, którzy lubią nowe trendy, gadżety, cenią sobie dobry look i nie pokażą się z byle czym.

2:0 dla nas, bo znowu zabrakło nam towaru, tym razem mieliśmy już terminal, więc sprzedawaliśmy wszystkim niezależnie od formy płatności.

– Panie, ja zasadniczo nie palę.

– To po co to Panu? To jest substytut tradycyjnego papierosa……..

– Panie, co tydzień w środę spotykam się z kumplami na karty – taka świecka tradycja. Zielony stoliczek, butelka dobrej brandy, oni jakieś fajki, cygara. Rozumie Pan – karta lubi dym, a ja nie palę.

– No to się Pan ciesz, też chciałbym nie palić.

– Panie jak wyciągnę tego wiśniowego Pena, to im oczy z orbit wyjdą. Panie pakuj Pan tego i jeszcze tego drewnianego i jakieś beznikotynowe płyny. Przecież ja nie palę.

Przez ten jeden kwietniowy weekend na terenie Targów Kieleckich trendy było spacerowanie z papierowymi torebkami C … i oczywiście z PENEM w ustach.

Okazało się, że e-papieros w oczach jego potencjalnych użytkowników to zdrowszy, bardziej ekologiczny, ekonomiczny i oczywiście elegantszy odpowiednik tradycyjnego papierosa. A to dopiero początek.

Na ból gardła i zmęczenie nie było czasu, bo inwestor już w poniedziałek rano poganiał do pracy swoim pieszczotliwym: DO ROBOTY DEBILU!!! LENIU JEDEN PIER…!!!