Pół roku z e-papierosem

Dzisiaj zaserwuje wam bardziej osobisty wpis. Policzyłem właśnie, że dziś mija dokładnie szósty miesiąc odkąd sięgnąłem po swojego pierwszego e-papierosa. Chciałbym podzielić się z wami moimi wrażeniami na ten temat. Na pewno znajdzie się tu wiele osób które mają większe doświadczenie w wapowaniu, ale znajdą się również taki dla których przygoda z tą tematyką dopiero się rozpoczyna lub zastanawiają się nad jej rozpoczęciem.

Może zacznę od tego dlaczego, w ogóle postanowiłem sięgnąć po elektroniczne formy papierosów. Historia zaczyna się standardowo, mianowicie od palenia analogów. Palenie traktuję w tym wypadku jako eufemizm, ponieważ bardziej adekwatnym określeniem, ze względu na wypalaną ilość „fajek” było by „kopcenie”. Po papierosy analogowe sięgnąłem 3,5 roku temu, gdy miałem 25 lat. Wcześniej miałem z nimi raczej pobieżne kontakty (czasem z ciekawości ściągnąłem „parę buszków” od znajomego przy jakiejś okazji). Standardowo na początku były to małe ilości. Paczka starczała mi na 3-4 dni, czasem nawet do tygodnia. Kupienie jednej, maksymalnie dwóch paczek papierosów na tydzień nie stanowiło dla mnie problemu. Początkowo nie odczuwałem również skutków zdrowotnych i psychologicznych. Wręcz przeciwnie! Cieszyło mnie to, że w chwilach zdenerwowania czy stresu (a muszę przyznać, że jestem dosyć nerwową osobą), mogę sięgnąć po papierosa i się czymś zająć. Jednak jak to zwykle z tym nałogiem bywa, dosyć szybko się to zmieniło. Paliłem coraz więcej i częściej. W każdej chwili przerwy w pracy, podczas oglądania ulubionego serialu, podczas rysowania, kąpieli, spaceru, czytania, nauki, po posiłku, do porannej kawy, w czasie prowadzenia samochodu… i tak dalej. W każdym z tych momentów towarzyszył mi papieros. Po dość krótkim czasie zacząłem obserwować pierwsze negatywne skutki palenia takie, jak kaszel, żółte naloty na palcach, ogólny spadek kondycji. I oczywiście ubytki w portfelu. Mimo to paliłem coraz więcej. Wypalanie góra 3 papierosów dziennie, było już dla mnie daleką przeszłością. Z drugiej strony jakby spojrzeć realnie na czas który upłynął od kiedy sięgnąłem po pierwszego szluga (przepraszam za kolokwializm), minęło zaledwie kilka miesięcy. Paczka nie starczała mi już na tydzień ale na jeden dzień. Podczas bardziej imprezowego weekendu, potrafiłem w ciągu jednego dnia spalić 1,5 do dwóch paczek ulubionych mentolowych papierosów (jak to powiedział bohater jednego z popularnych seriali komediowych, grany przez Pana Andrzeja Grabowskiego – „wódka lubi dym”).  I wtedy postanowiłem spróbować rzucić ulubioną używkę. Początkowo nie stosowałem żadnych środków farmakologicznych. Była to totalna porażka. Przez kilka dni udało mi się ograniczyć palenie do kilku papierosów dziennie. Z tego co pamiętam, miałem jeden dzień (dosłownie jeden!) w którym nie zapaliłem ani jednego papierosa. Efekt tej próby był taki, że po tygodniu wróciłem do dawnych nawyków a po tym krótkim okresie ograniczania, papierosy smakowały mi jeszcze bardziej. Może zabrakło mi samozaparcia a może po prostu ten sposób nie jest dla wszystkich. Nie oznaczało to jednak, że nadal nie pragnąłem przestać palić. Próbowałem chyba wszystkich dostępnych w aptekach środków farmaceutycznych, jednak w żaden sposób nie zastąpiły mi one nawyków związanych z paleniem. Powoli zacząłem się godzić z faktem, że chociażby ograniczenie palenia, to dla mnie zbyt wiele jak na ten moment. I właśnie wtedy jeden z moich dobrych znajomych zapoznał mnie z e-papierosami i pożyczył mi swoją zapasową baterię.

Początkowo byłem bardzo sceptyczny. Nie za bardzo wiedziałem w jaki sposób, ten elektroniczny wynalazek miałby mi zastąpić ulubione, dymiące, pełne aromatycznego tytoniu papierosy. Ale gdy już miałem do niego dostęp warto było spróbować. Zacząłem od kupna e-liquidu. Poszedłem do jednej z sieci handlowych na stoisko z akcesoriami do wapowania… i byłem kompletnie skołowany. Nie wiedziałem jaką zawartość nikotyny mam wybrać, która marka będzie najlepsza, jaki smak itd. Na szczęście niezwykle urodziwa Pani obsługująca stoisko, pomogła mi w wyborze. Kupiłem 3 pierwsze e-liquidy, wszystkie o zawartości nikotyny 12 mg/ml. Co do smaków to postanowiłem wybrać klasyczny tytoniowy, miętowy (lubiłem mentolowe papierosy) i o smaku arbuza (z polecenia). Wróciłem do domu, zalałem clearomizer i zacząłem wapować. Nie było ekstazy czy jakiegoś wybuchu szału. Na pewno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Smak tytoniu pochodzący z e-liquidu wydawał mi się dosyć słaby w porównaniu z mocnym dymem papierosowym. Jednak po jakimś czasie nawet zaczął mi smakować. Nadal paliłem spore ilości papierosów równolegle z e-papierosem. Zacząłem dostrzegać plusy e-palenia w niektórych sytuacjach  takich, jak np. prowadzenie auta czy nocne posiadówki przed komputerem. Dym papierosowy w pomieszczeniach zaczął mi przeszkadzać a to rozwiązywało ten problem. Paliłem już tylko gdy miałem chwilę, żeby wyjść na świeże powietrze. W międzyczasie spróbowałem e-liquidów o mniejszej zawartości nikotyny (6 mg/ml) i przy nich zostałem do teraz. Miałem już swoje ulubione marki i smaki e-liquidów. Ze szczególnym upodobaniem wapowałem smaki miętowe i owocowe. Po jakimś czasie zauważyłem, że chęć sięgania po papierosy nie jest już tak wielka. Zacząłem również interesować się technologią e-papierosów. Jak większość mężczyzn, po prostu kocham gadżety. Spędzałem sporo czasu na aukcjach i stronach www, oglądając coraz to nowsze modele modów, clearomizerów i innych urządzeń związanych z e-paleniem. Ponieważ nie wydawałem już tylu pieniędzy na papierosy mogłem sobie pozwolić na zakup nowej „zabawki” od czasu do czasu. Musze przyznać, że przez to też udało mi się przekonać kilku znajomych palaczy, żeby spróbowali przerzucić się na wapowanie. No cóż, każdy lubi ładne przedmioty, a według mnie niektóre mody to małe dzieła sztuki. Ogólnie muszę przyznać, że dałem się temu w pewnym stopniu pochłonąć…

Obecnie nadal wapuje, po papierosy sięgam bardzo rzadko i staram się całkiem zerwać z tym nałogiem. Chciałbym również kompletnie zrezygnować z nikotyny. Czy się uda? Czas pokaże…

Mam nadzieję, że chociaż w małym stopniu zainteresował was mój tekst. A wy pamiętacie swoje pierwsze kontakty z e-papierosami? Oczywiście zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach!