Polska leży w Azji, a żyjący tu ludzie palą jakieś świństwo.

Nie od dziś wiadomo, że Polska dla wielu gwiazd wielkiego formatu, na kilometr pachnie głębokim zacofaniem. Podobnie myśli też sporo obcokrajowców. Do dziś (choć pewnie rzadziej, niż kiedyś), spotyka się ludzi, którzy myślą, że w Polsce nie wiemy czym jest Snickers, cały rok chodzimy w grubych kożuchach i w ogóle zjadamy to, co wyhodujemy na własnym, metrowym podwórku. Jasne, że takie myślenie świadczy tylko o ich poziomie. Niektórzy nawet nosa na Wschód nie wyścibili żyjąc wyłącznie swoimi wyobrażeniami i fantazjami.

W zeszłym roku gitarzysta zespołu Guni N’Roses – Dj Ashba, pochwalił się na Instagramie, że omal nie zginąłby od elektronicznych papierosów, jakie miał okazję E-palić w Polsce. Jednym słowem, produkty polskiej marki chciały go zabić. No gdybyśmy mieli do czynienia z cywilizowanym krajem, gdyby np. Dj Ashba grał akurat koncert we Francji, to może zechciałby się przyznać, co tak naprawdę palił, że prawie nie stracił życia. Ale, jako że Polska to głusza, cicho wszędzie, głucho wszędzie, to z pewnością i ludzie narkotyzują się czym popadnie. Biedni ci polscy obywatele, chcą być nieco bardziej europejscy i cywilizowani, ale nie stać ich na dobrej jakości E-liquidy i pewnie na własną rękę robią sobie miksturę a’la kompot wrzucając do e-fajek, co tam akurat mają pod ręką, czyli denaturat, kreta do rur i nieco nikotyny dla podtrzymania właściwego posmaku.

Ola Boga, co za trwoga! Biedny Dj Ashba niemal nie odjechał z Polski nogami do przodu. Pewnie teraz się obraził i nie zamierza więcej wracać w obawie o swoje życie. Najpierw pokusił się o kilkakrotnie razy tańszą, niż w Stanach e-fajkę, a potem odpokutował swoją chytrość walką o życie. Szkoda tylko, że ta historia nie ma w sobie żadnych konkretów. Jakimi e-fajkami zatruł się niby nasz bohater? Co to była za marka, w jaki sposób właściwie użył swego narzędzia prawdopodobnej śmierci i czy czasem nie sięgnął do kieszeni po coś dużo mocniejszego, co nie miało nic wspólnego z nikotyną?

Taką właśnie mamy opinię, oberwało się nawet naszym e-papierosom, które o dziwo, jeszcze nas wszystkich nie zabiły. Być może ten osławiony e-papieros miał w sobie pierwiastek życia i nie gustował w muzyce gitarzysty, dlatego też z zemsty targnął się na jego życie? Spekulacje będą się mnożyć, jednak fakt jest jeden, Dj Ashba wrócił do nałogu, ponownie pali analogi. To za namową lekarzy, którzy najpierw namawiali go na e-fajki, a dziś, po incydencie w Polsce, stanowczo je odradzają.