Rincoe Manto Kit – kompaktowy zestaw z dużą mocą i świetnymi grzałkami

Do tego zestawu podchodziłem bardzo sceptycznie – taki jajowaty, z dziecinnym softem, wielkim ( pojemnym ) parownikiem i palcuje się jak diabli .. Po kilku tygodniach użytkowania mam całkiem inne zdanie i nim się dzisiaj z Wami podzielę. Zapraszam na słów kilka o jednym z dwóch produktów całkiem świeżutkiej marki – Rincoe.

Na start dostępnych jest 5 wersji kolorystycznych – w zestawach lub osobno parownik i zasilanie. Mi trafiły się testowo czerwona oraz czarna. Co mogę powiedzieć o materiałach po kilku tygodniach ?  Wysoka jakość, nie zbierają grubszych zarysować, lakier się trzyma – przycisk świetnie działa, łapie za każdym razem bez blokowania i przeskoków.

Jedyna mocno denerwująca rzecz to zbieranie odcisków  – nie patyczkuję się z testowanymi sprzętami, nie noszę ich w jedwabnym etui, nie wycieram rąk przy każdym dotknięciu – sprzęt zbiera odciski i to mocno można się zdenerwować 😉

Mimo dużego wyświetlacza i miejsca na 2 wymienne akumulatory 18650 – zasilanie jest dość kompaktowe, zaokrąglone brzegi i brak wyraźnie drażniących dłoń krawędzi sprawia,że zestaw bardzo fajnie leży w dłoni i na prawdę miło się go używa.

Wyświetlacz – galanty zawodnik – jest czytelny i przejrzysty. Możemy zmieniać jego kolory – szkoda,że nie style. Wiele producentów do zasilań z tak dużym wyświetlaczem dodaje sporo dodatkowych ” upiększeń ” wyświetlanej treści – zmiana czcionek czy styli wyświetlania. Oczywiste jest to,że stabilność elektroniki stawia się na 1 miejscu, ale nie ma co ukrywać,że wygląd też przyciąga kupujących.

Jasne i przejrzyste menu – dla pracy w trybie mocy 4 stopnie pracy – czyli tak na prawdę 4 przypisane krzywe startowe, które szybciej rozgrzewają grzałki na start. Mamy TCR – ręczne ustawienia temperaturowe, mamy pracę z grzałkami niklowymi i tytanowymi ( 2 tryby spotykane w 95% zasilań a prawda jest taka,że korzysta może z tego 5% użytkowników ? ) oraz obsługa grzałek ze stali nierdzewnej – bardzo popularnych aktualnie.

Jak elektronika – to szereg zabezpieczeń. Wszystkie standardowe, ale zatrzymam się przy jednym – dla mnie osobiście bardzo ważnym . Zabezpieczenie przed zbyt niskim rozładowaniem akumulatorów.

Większość baterii w swojej specyfikacji za próg graniczny podaje 2.5V, ale ogrom zasilań z elektroniką by chronić akumulatory przy nawet niskiej mocy odcina możliwość chmurzenia już na progu 3.2-3.3V – dla mnie to lekki bezsens.

W manto – przy 45W komunikat o rozładowanych akumulatorach wyświetla się dopiero gdy akumulator osiąga napięcie rzędu 2.95 – 3.05V – co za tym idzie ? zyskujemy kilkadziesiąt srogich zaciągnięć wykorzystując w pełni pojemność akumulatorów. Przy 45W przerobiłem ponad 25 ml płynu i dopiero po takich zachmurzaniu akumulatory rozładowałem do 0.

Klapka baterii – nie lata na boki – trzyma się mocnych neodymowych magnesach – nie ma szans by przez przypadek ją otworzyć. Akumulatory w koszu siedzą ciasno i stabilnie.

0.002 sekundy ? Niektórzy z Was są ” szybciochami ” ale Rincoe chwali się bardzo szybkim startem. Ten temat trzeba brać trochę z przymrużeniem oko – nie neguję w żaden sposób,że elektronika nie ma praktycznie żadnego ” laga „, ale bardzo – powtarzam – BARDZO dużo  zależy od grzałki.

Parownik, który dostajemy w zestawie otrzymujemy wraz z grzałkami mesh-owymi, które charakteryzują się tym,że mega szybko startują i świetnie rozgrzewają swoją całą powierzchnię w krótkim czasie.

Zasilanie testowałem na kilku różnych parownikach – faktycznie ten start jest wyczuwalny i w niektórych przypadkach o wiele szybszy od konkurencji.

Z czasem i rozwojem firmy, Rincoe przewiduje również aktualizacje dla swoich zasilań. Dzięki wbudowanemu portowi microUSB mamy też możliwość ładowania akumulatorów. Akumulatory ustawione w szeregu dużo bezpieczniej i szybciej jest ładować w ładowarce zewnętrznej, ale ratunkowo – można się wspomóc zasilaniem.

Konstrukcja parownika – bajecznie prosta, bez niepotrzebnych bajerów, podświetleń itp .. W zestawach otrzymujemy kolor dopasowany do zasilania – poza zestawami mamy do wyboru 5 różnych wersji kolorystycznych.

W zestawie otrzymujemy szkiełko bubl ( w wersji zagranicznej ), które srogo powiększa pojemność parownika. Drip tip – cieszy oko, fajnie się sprawuje, nie zbiera brudu i dobrze trzyma się w czapce parownika.

Grzałki w zestawie .. To jedne z fajniejszych grzałek fabrycznych jakie miałem okazję testować i to pod kilkoma względami.

  1. Czas pracy grzałki – przy moim niemal stałym chmurzeniu gotowe grzałki wytrzymywały maksymalnie tydzień – dziennie jestem w stanie przerobić nawet 20-30 ml płynów – głównie słodkich, co za tym idzie nagar zbiera się i ilości hurtowej – tutaj grzałka po 2 tygodniach ciągłego użytkowania nadal dobrze oddaje smak, a jeżeli chodzi o smak ..

  2. Smak owocówek i mięt – petarda, gorzej w moim odczuciu te grzałki radzą sobie z ciężkimi custardowymi płynami

  3.  Szybkość rozgrzewania i produkcja mgiełki ” chmury ” – niezależnie od zasilania start grzałek jest bardzo szybki

Napełnianie parownika – proste, jasne i czytelne , wystarczy odkręcić górną czapę i dolać płynu. Otwory do napełniania są na tyle duże,że bez problemu można napełniać płynem parownik z butelek typu twist.


Sprzęt do recenzji dostarczył producent. Więcej możecie zobaczyć na ich stronie T U T A J