Sigelei 75W Plus (15W dodali, a co!)

Czyli mały klocek, na bateryjkę 26650.

Kompaktowy rozgrzewacz drutu oporowego, jest w stanie zaoferować 90W mocy, tryb kontroli temperatury – coby delikatniejsze podniebienia się nie poparzyły (osobiście wolę ciepłotkę).

Szereg zabezpieczeń, na które i tak nikt nie zwraca uwagi (typu zabezpieczenie przed zbyt niską opornością, zbyt dużym napięciem, odwotnym zaimplementowaniem akusa czy przegrzaniem). Z resztą, zabezpieczenia nic nie dadzą jak znajdzie się prawdziwy agent, który będzie rozgrzewał i ściskał grzałkę na dripperze.

Ergonomia urządzenia sprawia, że fajnie leży w grabie (szczególnie, dzięki zaokrąglonym plechom boxiwa). Do zestawu został dołączony atomizer, standardowy, zwykły subohmowy tank o wdzięcznej nazwie Ares.

Sigelei do opakowanka wrzucił parówę 26650, z własnym wrapem. Gdyby kogoś to interesowało to jest to 40 amperowy serdel o pojemności 4200mAh (aż chce się powiedzieć, że wkońcu ktoś coś fajnego dorzuca). Jest port USB, postarali się chłopaki swoimi zgrabnymi łapkami coby zrobić go też do ładowania (tak, wiem – akusy ładujemy zazwyczaj w zewnętrznej ładowarce).

A, dali też grzałkę 0.2 ohma. W sumie fajnie.

Przechodząc do meritum, przyjazne urządzenie – przez parówę w środku czuć w grabie, ale to dobrze.

Wersja dla tych, co nie mają czasu:

Zalety:

  • Kompaktowy rozmiar
  • Zasilany serdelą, dużo większe możliwości niż przy 18650
  • Dorzucają serdela w zestawie
  • Port ładowania USB
  • Ergonomia
  • Schludny i nowoczesny design (gdyby nie tandetne mazaje na plecach boxa)
  • Czuć go w ręce 

Wady:

  • Zwyklacki tank w zestawie
  • Smutne 3 kreski na tyle urządzenia 

Ogólna ocena: 7/10