Szybki rzut oka – Kieszonkowy Pico

Zanim przejdziemy do samego Pico, chciałem tylko powiedzieć że jeszcze żyję, oddycham i sram – zatem nie odpoczniecie zanadto od mojego pierdolenia.

Podążając za trendem (lub trądem, zależy kto co woli) minimalizacji, Eleaf wyprodukował moda, którego gówniak będzie mógł schować sobie w dupę żeby Pani od „pszyry” nie powiedziała nic mamie. A tak serio, kompaktowe modziwo rozmiaru odrobinkę mniejszego niż same dwie serdelki 18650. Imponujący rozmiar jak na 75W i zasilanie jedną serdelką. 

Dali też mu tryb TC, dla niklu, tytanu i stali – ale dali też TCR coby sobie można było poustawiać, dlatego gotowe tryby TC ssą, jebać.

Dokładne wymiary tego małego skurwiela to 70.6mm x 45.2mm x 23.2mm.

Całkiem spoko, że dorzucają do niego atomizer Melo III Mini, i kurwa całe szczęście że otwór do górnego napełniania nie jest upierdolony jakimś smarkiem, który powoduje u mnie odruch wymiotny – tak jak to było w Melo II. „Dymotwór” (nazwa własna, nie opatentowana) ma wymiary 55.1mm x 22.1mm – w sumie jakby miał inne to wyglądał by skurwiale na tak małym boxie. Naturalnie, przy takich wymiarach za dużo sosu do środka nie napchamy, ale 2ml (o zgrozo) idealnie nadaje się pod dyrektyyyywęęęęę (straszna melodyjka na fortepianie w tle).

Tak więc, jeśli potrzebujesz czegoś – co można w razie czego schować w dupę, nie potrzebujesz więcej niż 75W a jeden serdelek dostarczy Ci pojemności współmiernej do Twojego poziomu chmurzenia, bierz w ciemno. Jeśli jednak potrzebujesz czegoś mniejszego, no to chuj – nie kupuj.

Zalety:

  • Małe rozmiary
  • 75W (przy tych gabarytach no to sorry)
  • Tryb TC (+ TCR)
  • Atomizer Melo III Mini (dzięki Eleaf za brak smarków w juice-fill)
  • Można go wsadzić w dupę (opcjonalnie)
  • Ładowanie z kabla

Wady:

  • Mała pojemność

Ocena ogólna: 6/10