Trochę mądrego gadania o grzałkach microcoil

Cześć, czołem. Mam dzisiaj dla was trochę nudnego gadania, ale warto. Wyjasni wam trochę kwestii związanych z grzałkami. Teraz będziecie wiedzieli, czemu wasz modzik nie działa tak, jak chcecie!
Lekcja pierwsza: Microcoil.

1

Jaki jest microcoil, każdy widzi. Ale w czemu akurat takie grzałki kręcimy, a nie z odstępami? A może kwadratowe byłyby lepsze? W tym krótkim artykule chciałbym przedstawić Wam wady i zalety microcoili.

Krótka i nudna definicja: microcoil to grzałka o średnicy poniżej 2mm, a przynajmniej tak zostałem nauczony. Teraz nazywa się tak dowolne grzałki, w których zwoje stykają się ze sobą. Bardziej czepliwi będą, w zależności od rozmiaru, używać nazw takich, jak macrocoil, nanocoil i wielu innych. Ale zasada wciąż jest zachowana.

2

Ale czemu zwoje maja się stykać? Ponieważ dzięki temu powierzchnia grzewcza grzałki, czyli miejsca styku z nośnikiem, jest bardziej skoncentrowana. Nie ma chłodniejszych miejsc na wacie czy meshu, które w przypadku grzałki z odstępami występują między zwojami drutu. Efektem stykania się zwojów, w większości wypadków, jest lepsze i gładsze, że tak powiem, odparowanie liquidów. Redukowany jest efekt tak zwanych komet, czyli strzelania liquidu. Kolejną różnicą jest mniejsza bezwładność cieplna niż grzałka z odstępami. Czy to wada, czy zaleta, oceńcie sami.

Odparowaniu poświęcę osobny akapit, ponieważ to kolejny czynnik, który czasami sprawia ludziom problem. Drut, nawet rozgrzany do czerwoności, zachowuje jakąś sprężystość, większą lub mniejszą. Dzięki temu, zazwyczaj, nawet po bardzo dokładnym ściśnięciu grzałki, między zwojami jest malutka przerwa. Często niewidoczna gołym okiem i dzięki temu odparowany liquid ma którędy się wydostać. Nic nie jest przypalane ani nie ma problemów ze smakiem. Natomiast w wypadku, kiedy ściśniemy grzałkę za bardzo, staje się ona „szczelna”. Oznacza to, że liquid po podgrzaniu nie ma się którędy wydostać, co niweluje naszą chmurę i zmienia smak, a w skrajnych wypadkach może ograniczać transport liquidu i powodować tak zwane bobry. A to już nie jest przyjemne.

3

Jak tego uniknąć? Wystarczy przy układaniu grzałki nie ściskać jej do oporu. Jak widzimy, że minimalnie sprężynuje, ale jest równa i rozpala się od środka, to jest dobrze. W przypadku grubych drutów (>0.7) możemy nawinąć grzałkę jednocześnie z grubego drutu i równolegle cienkiego, pokroju 0.2mm, nie zdejmując jej z tego, na czym kręciliście, wkładacie w piny zasilania tylko gruby drut, ale cienkiego nie wyjmujemy. W ten sposób układamy grzałkę, uważając na zwarcia. Jeżeli rozpala się ładnie i jest równa, to wyciągamy cieńszy, przekładamy watę i cieszymy z efektu końcowego.
Ostatnie czynniki, jakie mają wpływ na działanie, to rozmiar grzałki i jakość jej wykonania. Jeżeli już wybierzemy, jaką chcemy grzałkę, to pamiętajmy, żeby dobrać odpowiednią ilość zwojów do średnicy. Dla mnie optymalny i pewny stosunek to 2:1, czyli 2 razy szersza niż średnica. Jeżeli będzie węższa, transport nie będzie optymalny.

4

Powierzchnia odparowania będzie bardzo wąska, co może skutkować mizernym odparowaniem w przypadku za dużej lub za małej średnicy, a nawet bobrem, kiedy grzałka się za szybko rozpala. Ale z drugiej strony, za mała średnica grzałki lub za duża szerokość może ograniczyć transport liquidu do środka. Czyli na bokach grzałki wszystko może działać dobrze, ale na środku będzie za gorąco, co może skutkować bobrem i w efekcie szkodliwością naszej chmurki.
Jak już mamy wybraną grzałkę, która spełnia powyższe warunki i powinna działać dobrze, zadbajmy o jej jakość wykonania. Ma być równa, usytuowana w optymalnym miejscu parownika, czyli zazwyczaj dokładnie na środku i jak najbliżej pinów. Żaden zwój nie może odstawać ani być krzywy. W tym wypadku zdecydowanie im ładniej tym lepiej.

Myślę, że wszystko logicznie wyjaśniłem. Nie każdy od razu wie wszystko o grzałkach, a niektórzy chcą pogłębiać swoją wiedzę. Więc niedalekiej przyszłości pojawi się poradnik, jak ukręcić podstawowego microcoila.

Twórcą tekstu oraz zdjęcia profilowego artykułu jest Kuba Czapliński – The Freaks