Umarł król, niech żyje…no właśnie, co?

Każdy kto miał do czynienia z produktem od VooPoo wie że jest to mocny sprzęt z dość ciekawym designem (pomijając napis DRAG na cały bok) przez wielu nazywanym „pogromcom DNA” przez swój innowacyjny, responsywny i prosty w obsłudze soft, jednakże drag zmagał się w obu swoich wersjach (1 i 2) z dość słabym lakierem który odpadał z niego niż ogniska rdzy z Forda Mondeo (przynajmniej do 2 generacji). Oryginalny drag oferował użytkownikowi używanie regulacji mocy, kontrolę temperatury, Fit Mode z 3 opcjami do wyboru, oraz 5 zapisów pamięci gdzie można było wybrać jakie się chce ustawienia dla watów oraz TC, VooPoo poszło jednak o krok dalej i wydali Draga 2 Refresh Kit, każdy myślałby że jest to nic więcej niż zwykły Drag 2 z atomizerem który używany był w ich podach oraz ma kompatybilny kartridż do wszystkich podów od VooPoo. Niestety tak nie jest, producent poszedł myślę o jeden krok za daleko i pozbawił Draga 2 Refresh paru funkcji za które był on bardzo lubiany przez wielu, co więc zostało usunięte lub okrojone? Totalnie zmieniono Fit mode zostawiając tylko 2 opcje do wyboru, kiedyś posiadając 3 było jasne, że 1 to oszczędzanie baterii 2 to dobieranie pod smak a 3 to maksymalizacja chmury kosztem smaku, teraz nie wiadomo do końca o co chodzi, dodano smart mode który dochodzi maksymalnie do 80W (!!!) i teoretycznie ma być na tyle inteligenty że sam dobierze odpowiednie waty bazując na oporności grzałki, w praktyce jest dość różnie… okrojone zostały też ustawienia pamięci, z wcześniejszych 5 zostały tylko 2 co dość uszczupla możliwości dobierania ustawień pod siebie i wielu atomizerów. Na koniec dodam że każdy kto spodziewał się powrotu króla rodem z powieści „Władca Pierścieni” J.R.R Tolkiena dostał raczej coś co można porównać do Impostora z gry Among Us.