Waty

Witam ponownie po króciutkiej przerwie spowodowanej świętami 😀 Jak Wam minęła Wielkanoc? Zajączek przyniósł jakiś fajny sprzęcik? Dobra czas przejść do sedna tego tematu czyli waty. Produkt jak najbardziej znany fanom RDA i RTA. Na początku zacznę może od tego jakiej waty najczęściej używamy w naszych systemach grzewczych. Oczywiście że sławnej nie wybielanej, nie chlorowanej Muji, ale czy aby na pewno? Wiele firm opisuje swoje produkty jako watę japońską Muji która ma być nie wybielana i nie chlorowana ale nie rzadko tak nie jest. Ostatnimi czasy w internecie zauważyłem iż sklepy sprzedają watę nieznanego pochodzenia. Co może się znajdować w takowej, no w najgorszym wypadku wata nie będzie miała nic wspólnego z bawełną i po założeniu jej do naszych grzałek jedyne co zobaczymy to płomień. Innymi niezbyt ciekawymi aspektami jest to iż wata może być chlorowana lub wybielana co nie jest w sumie taką tragedią choć wciąż pamiętajmy że wszystko co jest w wacie będzie dostawać się do naszych płuc. Według mnie najlepiej zawsze upewnić się czy wata jest ok. poprzez 3 proste kroki: 

1. Sprawdzaj czy wata rozwarstwia się na niezbyt zbite płaty w przypadku gdy będą one trudne do rozdzielenia znaczy to tyle iż wata może nie być z bawełny.

2. Jedna z warstw powinna posiadać takie małe czarne kropeczki, to jest normalne. Jeśli takowych nie ma znaczy iż była wybielana lub chlorowana.

3. Po włożeniu jej do grzałki i zalaniu liquidem gdy rozgrzejemy drut wata nie powinna zmieniać koloru.

 

Gdy nie mamy dostępu do waty Muji i jesteśmy skazani na watę ze sklepów kosmetycznych lub aptek nie pozostaje nam nic innego niż po prostu wygotowywać watę. Dzięki temu pozbędziemy się większości szkodliwych dla naszego organizmy składników. Zapamiętajcie że wata wacie nie równa i za każdym razem gdy kupujemy takową warto przyjrzeć się etykiecie i zobaczyć czy aby na pewno nadaje się ona do grzałek.