Wkurza mnie to!!!

Jesień tego roku była dla mnie łaskawa, ciepła, sucha i miła – jak w piosence Czesława Niemena. Ale to co dobre zawsze musi mieć swój kres, w tym przypadku zależny tylko wyłącznie od klimatu w jakim żyjemy. Wystarczyły 4 dni listopadowego chłodu, a ja już mam katar i zaczyna łamać mnie w kościach. A przecież zakładam szalik, nawet czapkę na swoją łysinę, łykam witaminy… Powód jest prosty. Nowoczesny biurowiec, w którym spędzam ponad 8 godzin dziennie nie został zaprojektowany z myślą o palaczach. I wcale mnie to nie dziwi. W pracy się pracuje, a nie pali. Papierosy śmierdzą i przeszkadzają innym, są niezdrowe i passe. Passe zwłaszcza w takich eleganckich, pachnących nowością i naszpikowanych elektroniką biurowcach, w których przerwę kawową spędza się na wspólnej grze w piłkarzyki, a nie na papierosie. Nam palaczom pozostaje dreptanie po parkingu i wystawanie wokół popielniczki.

Ale i tam ostatnio jakby luźniej się zrobiło. Listopadowy chłód zredukował nas do minimum. Gdzie się podziali moi nikotynowi znajomi i towarzysze passe nałogu? Odeszli z pracy? Rzucili palenie? Znalazłem ich w kuchni, grają sobie spokojnie w piłkarzyki i czekają, aż ekspres zaparzy im kawę, a zamiast „malborków” pykają sobie spokojnie e-fajki roztaczając wokół delikatny i szybko znikający słodkawy aromat. To nie jest zabronione i czujnik dymu nawet nie alarmuje. Farciarze.

Ja nie mogę. Do listy rożnych produktów, na które jestem uczulony (orzechy laskowe, truskawki, czereśnie, śliwki, dołączyło coś co jest składnikiem e-liquidu – prawdopodobnie glikol. W efekcie gryzie mnie w gardło i powoduje kaszel – no cóż zdarza się. Dlaczego nie mam uczulenia na tytoń? Jeśli ktoś ma, to niech się podzieli – przyjmę z przyjemnością.

Póki co snuję się parę razy w ciągu dnia wokół popielniczki na parkingu, nie zważam na deszcz, wiatr i inne niedogodności klimatu. Rozpięta kurtka, a czasami bez kurki, czasem w czapce, czasem bez szalika, różnie to bywa. Mój przyjaciel i wróg zarazem, moja największa życiowa miłość, której mam dość i bardzo chcę, ale nie umiem się pozbyć każe mi przemarzać i łapać infekcje tylko po to, żeby mogła zaspokoić wyimaginowaną przyjemność, a przy okazji doprowadzać do ruiny moje tętnice, płuca i serce.

Wkurza mnie to!!! Muszę już kończyć, idę na balkon na fajkę. Muszę i tyle.