Z pamiętnika czterdziestolatki – Dzień 13

Jejku jak ja nie lubię poniedziałku. Szkoda, że tego dnia nie można ot tak przespać i rozpoczynać pracę dopiero od wtorku. Praca, no właśnie – jej zwykle w poniedziałek jest najwięcej. Najwięcej pracy a najmniej chęci do niej – ot taki paradoks. Dzisiaj jednak postanowiłam nieco po symulować- ot tak, dla odmiany. Wczoraj buszując w niecie w poszukiwaniu e-liquidów natknęłam się na wiele ciekawych pozycji dotyczących e-papierosów i samych e liquidów. Dlatego odpaliłam komputer, rozłożyłam papiery, ale zamiast pracować zaczęłam zagłębiać się w temat e-palenia.

Sam temat jest bardzo rozległy i jak wszystko ma swoich zwolenników ale i przeciwników. Co ciekawe, acz raczej normalne przeciwnicy to głownie ogromne koncerny, albo tytoniowe, albo farmaceutyczne. Ewidentnie e-papierosy nie są im na rękę. Sądziłam, że w epoce wolnego rynku nie ma miejsca na tego typu zagrania. Zamiast promować i chwalić swój produkt, niszczy się konkurencję. Jak na wojnie – wszystkie chwyty dozwolone. Pytanie tylko czy ludzkie i moralne. Hmm… obawiam się, że dzisiejsze społeczeństwo zapomina powoli o zasadach i moralności. Górę bierze pieniądz, to on staje wyznacznikiem wszystkiego. To on albo kreuje, albo niszczy. Nie tylko ludzi, ale i wszystko dookoła. Pytanie tylko do czego to prowadzi?

Niestety jeśli wystarczająco długo kogoś będziemy do czegoś przekonywać. Wystarczająco długo zarzucać tą samą lub zbieżną informacją – prędzej czy później ludzie uwierzą w dostarczany im przekaz. W takich sytuacjach kłamstwo czy fikcja staje się prawdą. Dopiero od niedawna korzystam z dobrodziejstw e-papierosa, ale obawiam się, że działające na rynku mechanizmy mogą mnie pozbawić tej przyjemności