Z pamiętnika czterdziestolatki – Dzień 14

Do niedzieli paliłam swojego e-papierosa tylko w sytuacjach, w których nie mogłam zapalić normalnego papierosa. Z sieci dowiedziałam się, że zwykłe fajki, przez e-palaczy nazywane są analogami.

Nie bardzo rozumiem takie określenie, ale skoro jest i wszyscy go używają, niech tak zostanie. Do czego zmierzam?

Wczoraj popołudniu zaczęłam odkrywać na nowo zapachy otaczającej mnie rzeczywistości. Dziś jednak uderzyły we mnie ze zdwojoną siłą. Idąc do pracy rozkoszowałam się zapachem drzew i wszystkiego co mnie otacza. To niesamowite, ale przez tyle lat palenia zapomniałam jak pachnie rzeczywistość. Nie do końca jednak miało to swoje dobre strony, o czym przekonałam się w pracy. Zjawiła się u nas kobieta z kontroli. Będzie u nas do końca tygodnia. Jej obecność sprawiła, że moje całkiem nowe odczucia zapachowe stały się koszmarem.

Nie wiem co ona ze sobą robiła, czym się spryskała, ale nie byłam w stanie do niej podchodzić. Na moje nieszczęście owa Pani bardzo pragnęła mojego, bliskiego towarzystwa. To była jakaś katastrofa. Wpadłam jednak na pomysł zabicia jej jakże przykrego zapachu dymem z e-papierosa. Na szczęście e-papierosy nie śmierdzą a e-liquid, który palę daje super efekty zapachowe.  Tak, więc gdy tylko była okazja „odymiałam” Panią z każdej możliwej strony.

Tym też sposobem odkryłam kolejny, rewelacyjny plus e-palenia 🙂