Z pamiętnika czterdziestolatki – Dzień 15

Minęły już ciut ponad dwa tygodnie od mojej czterdziestki. Moje plany póki co są nadal w fazie rozwoju. Jedyne co mi się udało, to zerwać z nałogiem palenia i zacząć e-palić.

Co więcej, powoli staję się fanatyczką e-papierosów. Jak się okazuje  poza wolnością daję masę innych możliwości i mogą mieć też nieco inne zastosowania 🙂

Wracając do planów, to najwyższy czas realizować swoje inne zamierzenia. Dzisiaj postanowiłam, że biorę się mocno za siebie. Ściśle mówiąc, po tygodniu zajadania się kapuścianką – póki co dam sobie spokój z dietami, a zacznę aktywnie spędzać czas. Prosto po pracy udałam się do sklepu sportowego aby zakupić niezbędną ku temu odzież i buty. A! Zapomniałam wspomnieć, że będę biegać. Nigdy nie lubiłam biegania. W liceum właśnie z powodu biegania załatwiłam sobie zwolnienie z w-f. Teraz jednak wszyscy biegają. Kiedyś biegający człowiek wzbudzał zdziwienia i zainteresowania a teraz wzbudza zazdrość. Zazdrość o jego determinację i chęci a przede wszystkim o wygląd i kondycję. Jako, że chcę być postrzegana podobnie, a tak szczerze mówiąc chcę się pozbyć tego i owego, a zwłaszcza nadmiernych boczków-też będę biegać. Próbowałam do tego namówić swoje koleżanki, ale jak to w dzisiejszych czasach – nikt nie ma na nic czasu.

Gdy nieco się ściemniło wybrałam się do pobliskiego parku pobiegać. Zabrałam ze sobą wszystko co potrzebne – komórkę i e-papierosa. Jako, że był to mój pierwszy dzień aktywności postanowiłam zaczynać powoli – 5 minut biegu, 10 minut szybkiego marszu i w ten sposób dwie serie. Okazało się, że po latach bezruchu po 3 minutach dostałam kolosalnej zadyszki i zamiast szybkiego marszu sił wystarczyło mi tylko na zwykły spacer. Nie mniej jednak byłam z siebie dumna, bo zamiast na kanapie spędziłam wieczór na świeżym powietrzu.