Z pamiętnika czterdziestolatki – Dzień 7

Jak zwykle zaspałam do pracy. Każdy budzik powinien być wyposażony w magiczną rękę, która dodatkowo okłada śpiącego po głowie aż do skutku.

Z ropami w oczach dobiegłam do pracy. Ma to niewątpliwy plus, bo okazało się, że moja kondycja jest przeszłością. Nad tym też czas popracować. Mój znajomy twierdzi, że dopóki jest w stanie zawiązać sobie buty na stojąco, bez dodatkowej zadyszki to z kondycją jest jeszcze całkiem nieźle. Ja butów wprawdzie nie wiązałam, ale przypuszczam, że efekt mógłby być mierny.

Ratunkiem w takich sytuacjach na szczęście zawsze jest nieoceniona kawa i oczywiście fajka. A! Ciekawe czy e-papieros, którego zamówiłam wczoraj też będzie tak doskonałym „wybudzaczem”.

Zamówiłam e-papierosa, ale zapomniałam o najważniejszym – e-liquidzie. Sam e-papieros to tylko urządzenie, który jak się okazało bez odpowiedniego e-liquidu nie działa. I tutaj pojawiły się gigantyczne schody. Okazuje się bowiem, że wybór e-liquidu, z racji ogromnego wyboru nie jest wcale taki łatwy. Przerzuciłam kilka stron sklepów internetowych i ilość oferowanych smaków mnie przeraziła. Papierosy są albo o smaku tytoniu, albo miętowe, a w tym przypadku jest tego bez liku. Na początek zdecydowałam się na chłodną miętę i na mroźną miętę. Dla mnie chłodna czy mroźna nie robią różnicy – mięta to mięta jednak zobaczymy co to będzie. Z opisów na stronie sklepu internetowego wynika, że to dwa diametralnie różne smaki. Nic to – póki co pozostaje mi teraz tylko czekanie na paczki.

Moja poranna zadyszka nie dawała mi jednak spokoju przez cały dzień, więc po powrocie do domu sprawdziłam swoją kondycję metodą „na buty”. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest ze mną aż tak źle – moja kondycja nie tylko jest przeszłością, jej w ogóle nie ma. Do tego wygląda to tak, jakby jej w ogóle nigdy nie było. Oj – wszystko wskazuje na to, że nie miałam racji twierdząc, że po czterdziestce to już wszystko będzie „z górki”. W moim przypadku mam przed sobą nie górki, ale strome i ogromne góry. Jednym słowem – Alpy o ile nie Himalaje.