Zakaz na zakazie, czyli apel o odrobinę wolności!

Czym jest naprawdę e-papieros? Alternatywą dla analogów?

W Europie wszyscy chcą być dobrzy i krystalicznie czyści. Ideał człowieka o pełnym zdrowiu, pozbawionego wad i nałogów zyskuje coraz większą sławę, podczas gdy na Wschodzie świata ludzie oddają się używkom traktując je jako swoiste dobro, wolność i balansowanie na granicy, jakie im się także przecież słusznie należy.

Większość z nas jest nieprzyjazna wszelkim używkom, a z drugiej jednak strony, jakoś wewnętrznie pragnie się im podporządkować. Jako społeczeństwo jesteśmy niejako przymuszani do zdrowego stylu życia, coraz więcej się nam zabrania. Ideał amerykańskiego Marlboro Man skończył się wraz ze śmiercią kolejnych aktorów znanej reklamy, ale jednak potrzebujemy używek.

Papierosy przestają być modne, są nam boleśnie ograniczane, palić zabrania się już niemal wszędzie. I oto nagle swoistym wybawieniem staje się elektroniczny papieros, który wydaje się być zgodny z ideałem zdrowego stylu życia, nie wyrządza tylu szkód, co analogowy, a wciąż pozostaje używką, czyli czymś, z czym jako ludzie chcemy być blisko. Ponownie będzie tak do czasu, gdy nam tego zupełnie nie zabronią, co skutecznie czynią. Wymyślają coraz to nowe argumenty, że niby chmurzenie szkodzi nie tylko samemu e-palaczowi, ale także osobom mu towarzyszącym.

Tymczasem chodzi o coś innego, a mianowicie podarowanie odrobiny wolności osobom, które naprawdę odczuwają przyjemność z każdorazowego chmurzenia. Nie chcemy, aby już wszystko, zostało nam odebrane. Przecież jest jeszcze wielu ludzi, którzy pragnął po prostu kultywować swój nałóg. Przykładem jest choćby otwarcie przyznająca, że lubi palić, Maria Czubaszek: – Dzięki e-papierosom nie tracę kontaktu z rozumem tam, gdzie nie można palić tytoniu – przekonuje w jednym z wywiadów.

Z elektronicznym papierosem spotyka się także gwiazdy Hollywood, jak Catherine Zeta-Jones, Jennifer Aniston i Lindsay Lohan, Leonardo DiCaprio, Jack Nicholson, Johnny Depp, Robert Pattinson. Czy to naprawdę tak wielkie przestępstwo, że z własnej woli puszczają elektroniczny dymek? To tylko nasz cywilizowany świat stworzył nam setki ograniczeń, którym musimy się bezwiednie podporządkowywać.

Rządzące głowy mają z nas dzięki temu zysk. W wielu afrykańskich plemionach, a nawet w Indiach spotyka się na ulicach ludzi żujących tytoń. Wolno im i mają nad nami tę przewagę. Ich tytoń nie jest zabroniony i opodatkowany, coraz częściej nasze e-papierosy musimy chować pod kurtką tylko dlatego, że mamy je ochotę e-palić. To jakiś prawdziwy nonsens i zbyt wiele ograniczeń, które nie służą zachowaniu naszego zdrowia, jak się nam błędnie wmawia, ale wielkim pieniądzom, jakich nigdy nawet nie zobaczymy na oczy.