Żonglerka stężeniami – część II

Pisałem wcześniej o tym, że warto po jakimś czasie próbować zmniejszać moc inhalowanego płynu. Jest to istotne, ponieważ nikotyna na pewno nie należy do produktów zalecanych dla naszego organizmu. Nie ma sensu robić tego od razu po przejściu z papierosów tradycyjnych na e-papierosy. Najpierw nasz organizm musi się przyzwyczaić do tego nowego sposobu e-palenia. Myślę, że jednak warto o tym pomyśleć, gdy już na dobre zapomnimy o papierosach tytoniowych. Mało kto jednak jest w stanie po prostu odstawić np. e-płyn o mocy 18 mg/ml i zacząć używać 6 mg/ml. Najczęściej w takiej sytuacji organizm poczuje brak nikotyny.

Dlatego też chciałbym zaproponować nieco inną metodę. Przede wszystkim musimy sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie – kiedy najbardziej potrzebujemy nikotyny? Każdy z nas jest inny, niektórzy potrzebują tego „kopa” rano, inni z kolei po posiłku czy przy porannej kawie.

Właśnie na te okazje zostawmy sobie to stężenie, którego używamy, natomiast na pozostałą część dnia kupmy coś lżejszego, mającego co najmniej o 1/3 nikotyny mniej. Zwykle wystarczą nam ze 2-3 zaciągnięcia mocnym liquidem, aby zaspokoić klasyczny głód nikotynowy. A potem spokojnie można używać płynu o mniejszej mocy. Aby nie przelewać co chwilę płynów w clearomizerze, warto mieć po prostu dwa egzemplarze, każdy do płynu o innej mocy. Każdy można jakoś sobie oznaczyć, aby nie mieć problemów z zastanawianiem się gdzie co jest wlane. Jeśli w ciągu dnia poczujesz, że jednak potrzebujesz uderzenia nikotyny, zmień clearomizer i zaciągnij się raz czy dwa, ale nie więcej. Trochę silnej woli nie zaszkodzi.

Jest też pewien trick, który pozwala nieco oszukać nasz organizm. Jeśli lubisz liquidy z nutą miętową, możesz nieco doprawić płyn aromatem miętowym. Najczęściej dodatek taki pozwala na zmniejszenie mocy nikotyny przy zachowaniu takiego samego „kopa”.